Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postanowienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postanowienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2016

Kwartalnik treningowy #2 - kwiecień-czerwiec + relacja z seminarium rally-o oraz 3. Pikniku na Czterech Łapach

Wszystko opóźnione, szkoda gadać, co ze mnie za psi bloger! Nie zanosi się na poprawę w najbliższym czasie, ale nie ma co się tłumaczyć i wychodzić tu z prywatą, jak się poprawi, to się poprawi, a tymczasem nadrabiamy zaległości! :)


Kwiecień, maj i czerwiec były dla mnie prywatnie bardzo pracowite, co niestety odbiło się na sensownym spędzaniu czasu z Bąblem. Nie nudziliśmy się jednak i mimo, że w domu treningi szły nam w kratkę, to działo się i tak sporo!

Kwiecień minął nam przede wszystkim pod znakiem rally-o i podstaw obedience. Uczestniczyliśmy (razem z Bohunem! łapka! :)) w seminarium rally-o prowadzonym przez Olgę Nylec, a zorganizowanym przez chłopaków z Nakamy - Psiej Akademii. Pani Olga jest rewelacyjna jako trener (od razu widziała, że bardziej trzeba w naszym tandemie pracować ze mną, niż z Bąblem, który w lot wszystko łapał) i świetnie poprowadziła seminarium oraz zawody treningowe. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie... pogoda! Dwa dni zamarzania w deszczu... Do dziś dziwię się jak Bąbel mi to wybaczył :P Ćwiczył naprawdę dzielnie, ale wiem jak bardzo nie lubi wody - w jakiejkolwiek formie - i tego niestety nie dało się przeskoczyć. Czarnuch stanowczo odmawiał wykonywania wszelkich zadań polegających na leżeniu na mokrej trawie. Udało mi się przekonać go do położenia się na ręczniku, ale widać było, że tak intensywne dwa dni i to z taką pogodą, to dla niego zbyt wiele. Gdy wracaliśmy popołudniu samochodem do domu, to zasypiał w 5 minut oparty o moją rękę na drążku zmiany biegów ;) To był nasz debiut seminaryjny - jak widać ekstremalny, ale zupełnie tego nie żałuję! Poznałam lepiej mojego psa, zdałam sobie sprawę jak bardzo muszę pracować nad sobą jako przewodnikiem, ale przede wszystkim połknęłam bakcyla rally-o i jestem przekonana, że to jest ten psi sport, w który chcemy iść głębiej. Większość zadań z 1 klasy i niektóre z wyższych Bąbel już potrafi, potrzeba nam tylko spokojnego wypracowywania wszystkich elementów i utrwalania tych już "naumianych". Akurat kiedy w maju we Wrocławiu były zawody rally-o byłam na wyjeździe, ale śledzę daty kolejnych zmagań i jeśli nie w tym roku, to na pewno w przyszłym spróbujemy swoich sił w oficjalnych zawodach. Seminarium bardzo wiele mi dało, uświadomiło jak wiele zbędnych i mylących mojego psa gestów wykonuję, a on oczekuje tylko prostego znaku, bo dobrze wie co robić. Bardzo się cieszę, że mimo uciążliwej pogody udało nam się nauczyć kilku zupełnie nowych rzeczy, np. piwota w lewo! Ćwiczenia na świadomość psiej pupy nie poszły na marne :)

Wymęczony pies...

Niemalże równolegle do uczestnictwa w seminarium dołączyliśmy do OBIprzedszkola, prowadzonego przez Anię Zioberską i Kamilę Piątek. Po raz kolejny tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma to jak trenowanie pod okiem kogoś doświadczonego. Dziewczyny od razu wyłapywały moje błędy, pomagały odpowiednio wydawać polecenia, bardzo przystępnie wyjaśniały zawiły świat posłuszeństwa sportowego. Z powodu nawałnicy prywatnych i innych spraw musiałam zrezygnować z treningów - nie chciałam ich traktować po macoszemu. Jeśli nie mogę trenować na 100%, to wolę już zrezygnować, utrwalać to, co dotychczas, a wrócić jak już będę mogła się zaangażować. Jednak bardzo dużo przydatnych wskazówek i ćwiczeń mam spisanych w bąblowym kajeciku i korzystam z nich na potrzeby treningów "domowych". Wiele rzeczy, które ćwiczyłyśmy na zajęciach pomaga mi w wypracowywaniu z Bąblem komend zupełnie nie związanych z obi. Samokontrola, równanie do lewej nogi - to absolutne podstawy, które pomagają nam teraz chyba w każdej sytuacji. Bardzo się cieszę, że mogliśmy uczestniczyć chociaż w kilku zajęciach! 


Poza typowo sportowymi treningami Bąbel miał okazję poćwiczyć swoje umiejętności socjalizacyjne i to znów w dość ekstremalnych warunkach. Najpierw zabrałam go do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, gdzie pracuję, jako gościa specjalnego na zajęciach dla dzieci poświęconych psom w sztuce. Naszym zadaniem było opowiedzenie dzieciom jak postępować z nieznanym psem, jakie gesty psy lubią, a jakich nie, oraz oczywiście pokazanie kilku popisowych sztuczek ;) Bąbel na początku był trochę zestresowany (oczywiście zabrałam go wcześniej do muzeum, żeby mógł sobie obwąchać teren, zapoznać się z otoczeniem), ale zachowywał się pierwszorzędnie i z radością odbierał głaski od dzieci. W maju mieliśmy kolejną okazję do spotkania z dziećmi, tym razem wraz z Nitrem i jego opiekunką Olą z bloga Pies we Wrocławiu odwiedziliśmy pobliskie przedszkole, aby znów opowiedzieć dzieciom jak zachowywać się wobec czworonogów, pokazać kilka sztuczek i przede wszystkim opowiedzieć o adopcji i o naszych schroniskowcach. Byliśmy naprawdę ciepło przyjęci, psy spisały się na medal i dzieciom chyba się podobało ;)

Jeśli chodzi o domowe treningi, to nie było ich zbyt wiele, mea culpa. Ale za to Bąbel dostawał solidną porcję dłuższych spacerów - w ramach walki o powrót do szczupłej sylwetki kudłacza ;) I mamy sukces! Waga wskazuje w tym momencie 13,5 kg, co oznacza spadek o prawie 1 kg! Do wymarzonej masy brakuje jeszcze 1 kg w dół, ale i tak jestem już bardzo zadowolona. Pomogło na pewno przejście na dietetyczną karmę VetExpert Obesity, ścisła inwigilacja podkarmiaczy Bąbla oraz właśnie ten dodatkowy ruch. Najbardziej cieszę się z tego, że wraz ze spadkiem wagi Bąbel na powrót stał się ruchliwy, bardziej radosny i problemy z tylną łapą odeszły w niepamięć. Nie zwalniamy i spalamy dalej! :) 


Czerwiec oznaczał dla nas dwie duże psie imprezy - dogtrekking w Trzebnicy i 3. Piknik na Czterech Łapach. Nasz dogtrekkingowy debiut zaliczam jako udany! Mimo niemiłej przygody (przez pewien czas musiałam Bąbla nieść, ponieważ przestraszył się wystrzałów gdzieś w oddali i przywarł do ziemi, odmawiając pójścia dalej...), bardzo miło wspominam to wydarzenie, głównie ze względu na doborowe towarzystwo - dzięki Aria, Jaskier, Orson i Kira! :) Fajnie było też spotkać znów Bohuna, Pufową ekipę i Elizę z Sigmą, którzy startowali w długości mid. Nasze mini było zdecydowanie najlepszym wyborem na początek przygody z dogtrekkingiem, ale chętnie spróbuję sił na dłuższych trasach w przyszłym sezonie. Być może uda nam się w tym roku jeszcze wziąć udział w zawodach w Złotym Stoku. Bąbel fajnie dawał radę kondycyjnie i gdyby nie te wystrzały to dziarsko dotarłby do mety bez większych przeszkód :)
Piknik na Czterech Łapach to już powoli nasza mała psia tradycja. Uczestniczyliśmy w nim w zeszłym roku, bardzo nam się podobało, więc nie było opcji, żeby w tym roku ominąć to wydarzenie! Wzięliśmy udział w wyborach mistera Acana (niestety bez pozytywnego rezultatu, ale liczy się zabawa! :)) i w grze terenowej, gdzie udało nam się znaleźć w gronie 10 najlepszych drużyn, za co otrzymaliśmy różne ciekawe psie fanty (jeszcze nie wszystkie wypróbowaliśmy, a jest wśród nich np. szampon czy naturalne gryzaki). Gra w tym roku była w mojej ocenie jeszcze fajniej przygotowana niż w roku ubiegłym. Ogromny plus dla organizatorów za przygotowanie punktu Fundacji Węgielek, w którym można było nauczyć się jak udzielać pierwszej pomocy czworonogom!

Bąbel idzie zaprezentować się jako kandydat na mistera pikniku :)

Nasz parkowy kolega, Misiek, w nabytej na pikniku muszce od MalinaCrafts prezentował się wspaniale!

No i kończy się lipiec, zaraz sierpień, wrzesień... Nasze plany na ten kolejny kwartał to przede wszystkim powrót do ćwiczenia na własną rękę sztuczek i elementów rally-o oraz podtrzymanie tradycji dłuższych spacerów. Na ambitniejsze cele przyjdzie czas...
Daję sobie też czas na odpoczynek i mały reset. Bardzo tego potrzebuję. Bąbel już miał swoje wakacje w tym roku - był z moimi rodzicami nad morzem (pojechaliśmy z narzeczonym tylko na weekend razem z nimi, bo musieliśmy zobaczyć jak Bąbel zareaguje na plażę i morze, ale nie mogliśmy zostać - praca...) i u babci. Okazuje się, że to prawdziwy pies plażowy! Do wody raczej się nie zbliża, ale kopaniu i bieganiu po plaży nie ma końca. Rodzice twierdzą, że wakacje bardzo mu się podobały ;)

"Spadaj matka, nie idę do żadnej wody..."
Samo szczęście! :)
Zamyślony... Ciekawe co dziś będzie na kolację...
Gdyby tylko ten piasek nie leciał tak do oczu!

A jak Wam mijają letnie miesiące? Odpoczywacie czy może właśnie teraz intensywniej nad czymś pracujecie? Dajcie znać co u Waszych czworonogów!

piątek, 8 kwietnia 2016

Kwartalnik treningowy #1 - styczeń-marzec 2016 i plany na kolejne miesiące

Ostatni kwartał nie był dla nas najłatwiejszy. Właściwie do końca stycznia największą udręką były...spacery. Udręką bynajmniej nie dla mnie, ale dla Bąbla. Niestety bardzo kiepsko znosi on fajerwerki i w tym roku odniosłam wrażenie, że jego wrażliwość na huk jeszcze wzrosła. Wystarczyło, że w dwie minuty po wyjściu na spacer gdzieś w oddali usłyszał odgłos niekoniecznie nawet będący wystrzałem, ale przypominający go (np. trzaśnięcie klapy od śmietnika), momentalnie następował w tył zwrot i ciągnięcie z całej siły do domu. O dalszym spacerze nie było mowy. Stopniowo sytuacja się poprawiała, ale mnie z kolei dopadły różne obowiązki i miałam wyjątkowo dużo na głowie (nie żeby to się specjalnie zmieniło, póki nie obronię mgr chyba tak zostanie ;)), przez co treningi zupełnie nam się rozluzowały, a ja nieco się rozleniwiłam w tej kwestii. Poza tym na spacerach często bywało tak, że to Bąbel "decydował" gdzie idziemy, a nie ja - i jakbym go nie przekonywała - smaczkami, uciekaniem, zabawkami, czymkolwiek - nic się nie udawało, więc siłą rzeczy, żeby "wychodzić" z nim jakiekolwiek siku musiałam pójść tam, gdzie czarny prowadził. Wydaje mi się, że była to pozostałość tego lęku przed hukiem i w zależności od okoliczności tylko jemu znanych wybierał trasę dla siebie najbardziej komfortową, na której mógł czuć się bezpiecznie. Ulubiony kierunek - tzw. "nowe bloki" i nasz gabinet weterynaryjny ;) Do tej pory czasem próbuje wymusić, żebyśmy tam poszli - nie wątpię, że ma to związek z tym, że jest na diecie, a panie czasem dadzą smaczka... Ale o diecie jeszcze za chwilę.

Polowanie na wiewiórki w Parku Szczytnickim...

Pogoda też nie sprzyjała dłuższym spacerom i treningom na powietrzu, bo Czarny należy do wyjątkowo wybrednych psów w tej kwestii i na deszcz reaguje spojrzeniem typu "seriously?" i nie zamierza zrobić kroku, żeby wyjść z klatki schodowej. Obydwoje więc trochę oklapliśmy. Ale marzec przyniósł nową motywację do treningów, powtórki tego, co już było i wielką niespodziankę! Nie dość, że Bąbel przez te długie tygodnie przerwy niczego nie zapomniał, to jeszcze zrobił perfekcyjnego susła za pierwszym razem, a tę komendę dopiero zaczynaliśmy ćwiczyć kilka razy w zimie! Domyślam się, że wyszło mu przez przypadek, bo do tej pory nie udało się uzyskać ponownie tak spektakularnego efektu, ale pracujemy ;) Najważniejsza jest jednak refleksja, która do mnie po tym wszystkim przyszła i podniosła na duchu. Przyznaję, źle się czułam, że zaprzestaliśmy regularnie trenować i obawiałam się, że jak zaczniemy, to będziemy "w tyle", a to miłe zaskoczenie uświadomiło mi jak inteligentnego i zaangażowanego mam psa, i że on też potrzebuje czasem takiego okresu większego luzu, bo po tym może - w zasadzie i on, i ja - z większą energią wrócić do pracy. Oby ta tendencja się utrzymała, bo teraz będzie coraz więcej do trenowania - dołączyliśmy do OBIprzedszkola (co prawda jako starszaki, ale przyjęto nas ;)) i będziemy co tydzień w poniedziałki zgłębiać tajniki obedience, a jutro i pojutrze czeka nas seminarium i zawody treningowe rally-o z Olgą Nylec. Na pewno nasze wrażenia zrelacjonujemy! A na czerwiec szykujemy się do debiutu na dogtrekkingu w Trzebnicy.

Typowy zestaw psiarza: saszetka ze smakami, sznur gumowych parówek, stare dżinsy do brudzenia.

Żeby jednak nie było tak optymistycznie, marcowy powrót do formy już na samym początku zakłóciła tajemnicza kontuzja tylnej prawej łapki. Bąbel kulał dziwnie długo i coraz bardziej, po kilku konsultacjach u naszych wetek zostaliśmy wysłani do ortopedy. Po dwóch badaniach i RTG werdykt był jeden, ale niezbyt precyzyjny - coś ze stawem kolanowym, trudno powiedzieć jaka przyczyna, być może jakaś mikrokontuzja, ale ewidentnie coś się dzieje ze stawem. Za młody jednak na zwyrodnienia... Dostał strzykawkę w kolano (blokadę stawu), a od wetek chondroprotetyki jako suplement do karmy (łyka syropek z zadowoleniem). Po 3-4 dniach od wizyty u ortopedy (swoją drogą bardzo polecamy - dr Bieżyński na klinikach weterynaryjnych we Wrocławiu, profesjonalista!) nastąpiło drastyczne pogorszenie. Bąbel właściwie przestał używać łapy, kicał na jednej. Doktor ostrzegał, że coś takiego może nastąpić, ale i tak miny mieliśmy nietęgie... Na szczęście stopniowo wszystko zaczęło iść ku dobremu i teraz już jest prawie idealnie. W przyszłym tygodniu idziemy na kontrolę, trzymajcie kciuki!


Z wydarzeń bardziej sensacyjnych - Bąbel został ostrzyżony! W tym wpisie zamieszczam jeszcze zdjęcia "przed", ale na facebooku wrzuciłam niedawno jedno "po" - muszę przyznać, że na pewno go to odmłodziło i chyba przez dwa dni nie mogłam się przyzwyczaić do tej nowej "stylówki" ;) Wydaje mi się, że przez ostatnie kilka miesięcy zarósł na tyle mocno, że takie przystrzyżenie dobrze mu zrobi, a mi pozwoli na swego rodzaju eksperyment - sprawdzenie w jakim tempie sierść mu odrasta i jaka długość jest najfajniejsza ;) Podobał mi się i futrzasty, podoba mi się też taki szczeniaczkowo-owieczkowy, jak teraz - ale mam wrażenie, że stan pośredni będzie strzałem w dziesiątkę. Co ciekawe, po tych kilku dniach od strzyżenia już widać, że gdzieniegdzie kudełki rosną... Długo chyba nie będziemy czekać na powrót czarnej kuli :D


A propos kuli - strzyżenie uwypukliło również problem, z którym zmagamy się od dłuższego czasu, a mianowicie nadwagę. Przy adopcji Bąbel ważył 10 kg - za mało, przybrał do 12, było idealnie, ale po kastracji skoczyło już do 14... Nie będę wskazywać palcem kto miał w tym największy udział, tylko zabieram się do roboty nad tym, żeby mój pies był zdrowy i sprawny! Naszym pierwszym celem jest spadek do 13 kg, bardzo Was proszę o wsparcie i trzymanie kciuków! Zmieniliśmy karmę na lżejszą (VetExpert Obesity, wcześniej ze względu na profilaktykę wątroby byliśmy na Renalu z tej firmy, przed zmianą karmą zrobiliśmy badania krwi i okazało się szczęśliwie, że Bąbel jest całkowicie zdrowy) i staramy więcej się ruszać - pogoda będzie temu sprzyjać, więc mam nadzieję, że w wakacje Bąbel wkroczy już lżejszy! Mam jednak pewne obawy, bo mam wrażenie, że Czarny ma od kilku tygodni mniej energii niż miał kiedyś, już nie tak chętnie bawi się z innymi psami (co innego ze swoimi ludźmi, co bardzo mnie cieszy, ale jednak równowaga byłaby wskazana...) i zrobił się trochę oklapnięty... A może to tylko moje wrażenie? Mija właśnie rok od kastracji, oby nie był to skutek jego uspokojonych hormonów... Miejmy nadzieję, że zmiana diety i regularne treningi go rozruszają! Tym bardziej, że jednym z naszych głównych celów jest budowanie motywacji na zabawkę.


Tak jak to zwykle robiłam w tego typu wpisach, chciałabym jeszcze na koniec krótko podsumować ostatnie 3 miesiące pracy i rozpisać mniej więcej plan na kolejne. Tym razem pewnie będzie jeszcze bardziej ramowo i skrótowo, bo zaczęliśmy prowadzić dziennik treningowy - jak na razie prowadzenie go idzie super, zwykle rozpisuję sobie tydzień-dwa i ułatwia to znacznie rozplanowanie treningów o różnym stopniu intensywności. To, co ćwiczyliśmy przede wszystkim w minionym kwartale to standardowe sztuczki, a więc tak naprawdę utrwalanie tego, co już było i kilka elementów rally-o. Wszystko szło w miarę dobrze, ale jedna rzecz, i to klucza, bardzo nam się osłabiła - odwołanie i przywołanie, zwłaszcza jednak to pierwsze. Zatem moje kluczowe cele na kwiecień, maj i czerwiec to:

  • wzmocnić odwołanie i przywołanie
  • dawać z siebie 200% na treningach obi i pracować stopniowo nad 7-ma fundamentami wg Joanny Hewelt
  • wzmocnić własną i bąblową kondycję, żeby być gotowym na dogtrekking - dłuższe spacery, bieganie
  • przyuczyć Bąbla do kennelu (idzie nieźle, ale wciąż mam obawy co będzie jutro na seminarium...)
  • utrwalać to, co już umiemy [klik]: sztuczki, codzienne komendy
  • konsekwentnie uczyć się cofania na przedmioty, trzymaj-puść i dopracować susła

Oby udało się zrealizować chociaż część, z tego, co mamy w planach :) A tymczasem lecę spakować ostatnie rzeczy na jutrzejsze seminarium. Trzymajcie za nas kciuki!

niedziela, 15 listopada 2015

Komendy i sztuczki [lista aktualizowana na bieżąco]

Już od jakiegoś czasu zbierałam się do stworzenia takiego zestawienia, obok comiesięcznych podsumowań i pracy. Będę tu spisywać wszystkie komendy użytkowe i sztuczki, które umiemy, których się uczymy bądź dopracowujemy i które chcemy spróbować w przyszłości opanować. Lista będzie na bieżąco aktualizowana, a w planach mamy także filmiki pokazujące kompilacje umiejętności opanowanych przez Bąbla (jeden już dostępny TU - z turlaniem się, skokami przez przeszkody i stópkami). Jeśli też macie takie zestawienia, dajcie znać, chętnie uzupełnię naszą listę o nowe pomysły! :)

Umiemy:

  • siad
  • waruj
  • noga - chodzenie na kontakcie
  • łapa - obiema łapami
  • piątka - obiema łapami
  • nos - targetowanie; Bąbel dotyka nosem mojej dłoni, na dowolnej wysokości
  • wstydź się (nauczone tą metodą - polecam! -> link)
  • stópki - Bąbel stoi przednimi łapkami na moich stopach i idziemy do przodu
  • obrót wokół własnej osi w obie strony
  • skok przez kolano i na kolano (balans)
  • out
  • równaj - dostawianie do nogi
  • ósemka
  • slalom między nogami
  • hop - wskakiwanie na różne wysokości i powierzchnie (krzesło, moja noga itp.)
  • ukłon

Dopracowujemy:

  • zostań
  • wstań
  • zdechł pies
  • turlaj się
  • czołgaj się
  • tańcz - obrót wokół własnej osi na tylnych łapach
  • szukaj
  • cofaj się
  • suseł

Uczymy się:
  • na miejsce
  • kic-pac
  • trzymaj
  • puść
  • daj buziaka

Będziemy się uczyć:

  • target łapą - dotknięcie łapą wskazanego miejsca
  • wskakiwanie na ręce
  • skok do góry równocześnie ze mną
  • wskakiwanie na plecy
  • pokaż język/otwórz mordkę
  • przynoszenie wskazanych rzeczy na komendę (czyli bardziej zaawansowane trzymaj i puść ;))
  • sprzątanie swoich zabawek do koszyka
  • utrzymywanie różnych przedmiotów na łapach, na głowie, w pysku
  • obejście przewodnika wokół
  • rozróżnienie lewa - prawa
  • krzyżowanie łapek
  • suseł z trzymaniem w łapkach pluszaka
  • puszczanie bąbelków nosem pod wodą


wtorek, 3 listopada 2015

Podsumowanie października i plan pracy na listopad

Październik, a zwłaszcza jego druga połowa, okazał się pasmem sukcesów, pomimo tego, że czasu miałam mniej i musiałam złapać rytm praca-uczelnia-wszystkoinne ;) Duma mnie rozpiera (z Bąbla oczywiście!) i mam nadzieję, że to tylko zapowiedź kolejnych postępów - Czarny jest niesamowity! Nic więcej nie mówię, tylko od razu przechodzę do podsumowania :)


Podsumowanie października - szkolenie i ćwiczenia


Podstawy i ćwiczenia ogólnorozwojowe:

  • chodzenie przy nodze na smyczy - wciąż trochę za rzadko ćwiczone, ale udawało się ostatnio nawet bez smaka w ręce, tylko na sam target dłoni! - 80%
  • wzmocnienie przywołania - wysoki poziom cały czas utrzymany :) chociaż zdarzało się, że musiałam robić z siebie niezłą wariatkę krzycząc "AAAAAA!", gdy metody po dobroci (tzn. wołanie po imieniu i uciekanie) zawodziły ;) - 95%
  • zostań - jest poprawa w stosunku do zeszłego miesiąca, ale musimy jeszcze poćwiczyć, żeby wrócić do formy z czasu czerwcowego kursu - 40%
  • samokontrola z użyciem smaczków - niewielkie uwstecznienie jeśli chodzi o popisowe niezjadanie smaków położonych na łapach ;) ale też zdecydowanie mniej ćwiczyliśmy - do nadrobienia! - 70%
  • tropienie - za mało, za mało, za mało! z mojej winy, stanowczo do nadrobienia w listopadzie - 10%
  • ćwiczenia z balansu ciała - piłki fitness jednak nie napompowaliśmy w tym miesiącu, ale dosłownie rzutem na taśmę w ostatnim tygodniu opanowaliśmy niezłą sztuczkę związaną z balansem - przyklękam na jedno kolano (nogi pod kątem prostym!), a Bąbel wskakuje na moją nogę (udo/kolano?)! powierzchnia niewielka, więc chwieje się Czarne trochę, ale niesamowicie pewnie czuje się przy samym wyskoku i lądowaniu, nie spodziewałabym się tego, a to na pewno dzięki piłce! nie mogę tego zaprzepaścić, piłkę w listopadzie napompuję i przygotowujemy się do ćwiczenia wskakiwania na plecy :) - 60%
  • spacery - z powodu braku czasu mniej też było dłuższych i bardziej aktywnych spacerów, jednak zaliczyliśmy kilka fajnych treningów w plenerze, w tym jeden naprawdę świetny z naszymi psimi znajomymi, pod okiem niezawodnej Elizy :) wtedy też Bąbel opanował sztuczkę z kolankiem oraz dopracowaliśmy kilka innych ćwiczeń (patrz niżej ;)) - 80%


Sztuczki, różne komendy:
  • obrót wokół własnej osi w obie strony na dwie różne komendy - stwierdzam oficjalnie, że mamy to! :) teraz tylko szlifowanie i utrwalanie, coby się piesowi nie zapomniało - 100%
  • chodzenie na dwóch łapach, wstęp do tańczenia (obrót wokół własnej osi na tylnych łapach) -  są postępy, ale niezbyt wielkie, na pewno będzie lepiej, gdy wrócimy do regularnych treningów z piłką fitness - 70%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - tu właściwie mogę napisać to samo co miesiąc temu... na dworze (koniecznie na trawie!) tylko się turla, w domu tylko zdycha i zagwozdka jak była, tak jest... długa droga przed nami, ale nie dam za wygraną! pracujemy też nad zdechlakiem "z wysokości" - to znaczy, żebym nie musiała wodzić Bąbla cały czas za nos przykucnięta obok, tylko żebym mogła stać normalnie wyprostowana ;) - 20%
  • czołganie się - jest znacznie lepiej i chyba nawet mu się spodobało ;) - 80%
  • płynne zmiany siad-waruj - no uwielbiam tego psa! idzie mu naprawdę niemal idealnie, myślę, że w listopadowym podsumowaniu napisze już, że to mamy! :) - 85%
  • ukłon - mamy to już prawie, prawie! :) - 90%

Prawie jak ukłon ;) Ale ten kontakt wzrokowy!

  • slalom między nogami - wciąż idzie nieco opornie, podobnie jak ósemka pomiędzy nogami, więc pracujemy dalej - 60%
  • ćwiczenia dążące do opanowania wskakiwania na ręce - tymczasowa blokada minęła i Bąbel już dzielnie wskakuje jednym susem na moje kolana, gdy siedzę na krześle - chyba przejdziemy powoli do dalszego etapu! :) - 70%
  • out - nasze najnowsze osiągnięcie dzięki wspomnianemu treningowi z elementami agility z Elizą, wciąż do dopracowania, ale Bąbel w końcu zrozumiał, że czasem naprawdę chcę od niego, żeby coś obszedł dookoła ;) - 70%
  • równaj do lewej nogi - spodziewałam się, że zajmie nam co najmniej dwa miesiące opanowanie tego w takim stopniu, w jakim mamy to po miesiącu - drobne poprawki i będzie idealnie! - 80%
  • stópki (czyli Bąbel oparty na moich stopach swoimi przednimi łapkami idzie ze mną do przodu :)) - na koniec zestawienia zatrzymałam hit hitów! byłam długo przekonana, że co jak co, ale z tą sztuczką nie damy rady, nie i już - ale pomyślałam ok, cierpliwości, spróbujmy powolutku, najwyżej zrezygnujemy... I MAMY TO! już w kilka dni Bąbel załapał o co chodzi, a teraz niekiedy nawet sam z siebie w czasie ćwiczeń ustawia się do tej sztuczki, myśląc, że o to mi chodzi, gdy długo nic nie mówię - pańcia pęka z dumy! :D - 100%!!!

Lecę!

Wiem co masz w tej ręce!
Wykończą mnie tymi skokami...

Plan pracy na listopad

[Standardowy plan obejmuje zawsze ćwiczenia podstawowe i ogólnorozwojowe oraz utrwalanie tego, co już opanowaliśmy, więc nie będę tego już przepisywać, skupię się na sztuczkach i dodatkowych elementach zaplanowanych na ten miesiąc.]

  • ciąg dalszy chodzenia na dwóch łapach i tańczenia
  • zróżnicowanie zdechł pies a turlaj się
  • dopracowanie outów, ukłonu, czołgania się, siad-waruj-wstań, slalomu między nogami i ósemki
  • kontynuacja ćwiczeń prowadzących do wskakiwania na ręce - level wyżej :) - i próby ze wskakiwaniem na plecy
  • wprowadzenie podskoku w miejscu równo z pańcią ;)
  • wprowadzenie komendy suseł
  • wstęp do świadomości zadka - cofanie się
  • elementy agility
  • RALLY-O - złapałam bakcyla jak nie wiem :) chcemy zacząć poważnie ćwiczyć, zgodnie ze wszystkimi zasadami, żeby móc w przyszłym sezonie wystartować w zawodach!

Nie uciekniesz mi!

Hop!


No, to mamy wszystko uporządkowane na ten miesiąc, nic tylko ćwiczyć! :) Zdjęcia w dzisiejszym wpisie były zrobione na jednym z październikowych wypadów na placyk. Oby pogoda sprzyjała takim treningom na (względnie) świeżym powietrzu ;)

piątek, 2 października 2015

Podsumowanie września i plan pracy na październik

Przyszedł czas na podsumowanie pierwszego miesiąca systematycznej, zaplanowanej pracy. Oczywiście mam sobie sporo do zarzucenia i nie wszystko udało się tak, jak sobie zaplanowałam, ale już wiem, że lepiej pracuje się z ustalonym harmonogramem, chociażby najbardziej ogólnym. I najbardziej cieszę się z tego, że codziennie treningi na dobre weszły mi w krew i dzień lenia nie oznacza już braku treningu tylko po prostu krótsze ćwiczenia ;) Chociaż przyznam, że 2-3 dni lenia się trafiły, ale nie wszystkie z mojej winy - czasem praca zawodowa decyduje za mnie. Zacznijmy jednak po kolei - ocenię wszystko nad czym pracowaliśmy w skali procentowej, odnosząc się bezpośrednio do tego, co sobie założyłam we wpisie wrześniowym. Liczba procentów odpowiada łącznie: mojemu stopniowi zaangażowania w ćwiczenia, spełnieniu danego założenia treningowego i widocznym postępom. Pod podsumowaniem znajdziecie jeszcze nasz plan pracy na październik, w wersji skróconej (dotyczący tylko szkolenia, pielęgnację i sprawy ogólne będziemy już raczej pomijać, pozostaną w domowym kajeciku, a na blogu skupimy się przede wszystkim na codziennych zachowaniu i sztuczkach), bo podsumowanie września mówi właściwie wszystko, ale dla nas to też pomoc, gdy mamy wszystko usystematyzowane w jednym miejscu :) No to do dzieła!

Próbujemy pozować - chyba powinniśmy to uwzględnić w planie ćwiczeń ;)


Podsumowanie września


A. Szkolenie i ćwiczenia:
  • chodzenie przy nodze na smyczy - częściej ćwiczone w pierwszej połowie miesiąca, są postępy, ale mogłyby być większe, gdybym i w drugiej połowie bardziej się w to zaangażowała - 60%
  • wzmocnienie przywołania - jest świetnie, nawet w trudnych rozproszeniach! ale nad tym nigdy nie przestaniemy pracować :) - 95%
  • zostawanie na dworze - paradoksalnie lepiej niż w domu, ale zdecydowanie za mało ćwiczyliśmy, i w domu, i na dworze - 10%
  • samokontrola z użyciem smaczków - smakołyki na dłoni, na dywanie w domu, na ziemi w parku - żaden problem! a gdzieś od drugiej połowy miesiąca świetnie wychodzi popisowy numer, czyli smaczki położone na łapach, gdy Bąbel jest w pozycji waruj ;) komenda zwalniająca 'proszę' działa, wcześniej czarnuch nie tyka nagród! - 95%
  • problemy wychowawcze - dzięki wzmożonej aktywności umysłowej i fizycznej Bąbel znacznie lepiej się zachowuje, jest bardziej przewidywalny, rozładowuje zdrowo energię, lepiej też się odwołuje (patrz wzmocnienie przywołania powyżej :)), zaczął też konkretnie reagować (=słuchać! chociaż czasem pyskuje ;)), gdy jestem na niego zła - a raczej ja nauczyłam się w odpowiedni sposób na niego krzyknąć, żeby oprzytomniał - ale wciąż nad tym pracujemy, ostatnio najbardziej kłopotliwe jest szczekanie i próby łapania i szarpania za smycz albo co gorsza części ubrań, wymuszanie zabawy - tu mniej więcej od dwóch tygodni mam znaczy postęp w reagowaniu na moje niezadowolenie z powodu takiego zachowania, ale wciąż różnie bywa i chciałabym też, żeby moi rodzice konsekwentnie reagowali w takich przypadkach - 50%
  • tropienie - więcej ćwiczyliśmy w pierwszej połowie miesiąca, za rzadko też na dworze, musimy popracować nad regularnością tych treningów, bo przynoszą świetne rezultaty (nochal pracuje, pies się zdrowo męczy, uczy się skupienia) - 30%
  • ćwiczenia z balansu ciała na piłce fitness - kupiliśmy ją dopiero w połowie miesiąca i zrobiliśmy po prostu taki 'tydzień fitness', gdy ćwiczyliśmy na niej codziennie, w przyszłym miesiącu planujemy dwa takie tygodnie (nie chce mi się pompować piłki co drugi dzień, a stale napompowana zabiera za dużo miejsca - ale dwa razy w miesiącu się napompuje ;)) - 60%
  • spacery - udało nam się zaliczyć kilka naprawdę świetnych wypadów na placyk treningowy (mini tor agility nie ma już dla Bąbla tajemnic!), dłuższych spacerów bądź psich wydarzeń (patrz poprzedni wpis na blogu ;)), właściwie co weekend Bąbel miał dodatkowe atrakcje i więcej aktywności fizycznej, mam nadzieję, że wraz ze zmianą pogody utrzymamy mimo wszystko tę tendencję, bo rezultaty są świetne :) - 95%


Sztuczki:
  • obrót wokół własnej osi w obie strony na dwie różne komendy - czasem zdarza mu się podskakiwać w czasie obrotu, ale ogólnie mamy to już bardzo dobrze opanowane - 90%
  • chodzenie na dwóch łapach, wstęp do tańczenia (obrót wokół własnej osi na tylnych łapach) - jest bardzo duży postęp i na pewno ważną rolę odgrywa tu też piłka fitness - w kolejnym miesiącu będziemy tańczenie kontynuować i zaczniemy pracę nad susełkiem - raz Bąblowi wyszedł przypadkiem właśnie przy okazji tych ćwiczeń, więc musi się udać! :) - 80%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - tu mam zagwozdkę, bo turlanie Bąbel robi tylko na dworze i tam głównie ćwiczyłam to rozróżnienie, niestety jak na razie z marnym skutkiem, kilka zaledwie pozytywnie zakończonych prób, a tak to przeważnie jego entuzjazm każe mu od razu się turlać, bo przecież może trafi się lepsza nagroda niż za samego zdechlaka! to zatem będziemy zdecydowanie kontynuować, a poza tym chciałabym go przekonać, że w domu też można się turlać, bo na razie w grę wchodzi tylko powierzchnia naturalnie trawiasto-liściasta... za to domowy zdechlak coraz lepszy! - 30%
  • czołganie się - wymaga dalszych powtórek, ale jest postęp - 70%
  • płynne zmiany siad-waruj - jest lepiej, ale jeszcze nie idealnie - 50%
  • wprowadzenie komendy wstań - udało się rzutem na taśmę przedwczoraj, jako wstęp do tego co poniżej ;) - 80%
  • ukłon - zaczęliśmy ćwiczyć przedwczoraj (jako zamiennik wobec pierwotnie planowanego w harmonogramie podskoku - żeby nie ćwiczyć na raz tyle intensywnych sztuczek, jak tańczenie) i mamy już na koncie kilka idealnych ukłonów, ale czasem coś się gmatwa w futrznym łebku ;) opanowanie ukłonów do perfekcji to zadanie na październik! - 50%
  • slalom między nogami - na początku szło baaardzo opornie, ale po tygodniu już coraz lepiej, myślę, że jesteśmy gdzieś za połową drogi do perfekcji :) - 60%
  • dodatkowo zaczęliśmy też ćwiczenia dążące do wskakiwania na ręce - na początku miesiąca Bąblowi szło świetnie i już bez problemu jednym susem wskakiwał mi na kolana, gdy siedziałam na krześle, ale teraz jakby się przyblokował, więc będziemy próbować innych sposobów - 50%


B. Pielęgnacja:
  • mycie zębów - zdecydowanie za rzadko i wcale mnie nie zwalniają genialne dentystyczne smakołyki, o których będzie w jednym z kolejnych wpisów... - 10%
  • czesanie, czyszczenie uszu i oczu - mogłoby być lepiej, ale jest w miarę systematycznie, zwłaszcza czesanie, które Bąbel uwielbia - 70%
  • weterynarz - kontrola pazurów i wagi - 100%
C. Ogólne:
  • znacznie wzmocniona więź między mną a Bąblem - z tego chyba cieszę się najbardziej! :)
  • udało się też wypracować odruch brania na właściwie każdy spacer smaczków albo jakiejś zabawki, chociaż nie zawsze korzystamy z tego, co wzięliśmy ;) linka treningowa była często w użyciu w pierwszej połowie miesiąca, teraz rzadziej, bo mniej było treningów typowo plenerowych, ale będzie używana regularnie, żeby w razie czego opanować wariata;
  • muszę dalej pracować, żeby nie upominać Bąbla imieniem - chociaż jest postęp, bo w pierwszym odruchu mówię już teraz najczęściej "co ty robisz?!" i widzę, że czarny zaczyna kumać, że wtedy pańcia jest zagniewana ;)
  • zdjęcia wciąż przeważnie robi mój tata, ja tylko czasem telefonem - to musi się zmienić :)
  • wraz z początkiem roku akademickiego i intensywnej pracy, żeby napisać i obronić magisterkę w czerwcu (nie wspominając o obowiązkach wynikających po prostu z pracy zawodowej), muszę się porządnie zmotywować, żeby przygotować kilka wpisów na bloga 'do przodu' i zaplanować aktywność - pomysłów mam bardzo dużo, tylko muszę dobrze zorganizować to wszystko w czasie.

Coś mi chyba wpadło do oka w tym pędzie...


Plan pracy na październik


Do ciągłego ćwiczenia i utrwalania:
  • luźna smycz, chodzenie przy nodze
  • przywołanie w rozproszeniach
  • zostawanie w domu i na dworze
  • samokontrola
  • tropienie
  • balans na piłce fitness
  • konsekwentne upominanie lub ignorowanie Bubka przez wszystkich domowników w określonych sytuacjach, wypracowanie wspólnej metody postępowania i nie upominanie imieniem
  • utrzymanie aktywności fizycznej w formie dłuższych spacerów i treningów na placyku dla psów bez względu na temperaturę na dworze ;)

Sztuczki:
  • ciąg dalszy chodzenia na dwóch łapach i tańczenia
  • zróżnicowanie zdechł pies a turlaj się
  • siad-waruj-wstań i mixy tych komend
  • dopracowanie ukłonu
  • dopracowanie slalomu między nogami
  • dopracowanie czołgania się
  • kontynuacja ćwiczeń prowadzących do wskakiwania na ręce
  • wprowadzenie podskoku
  • wprowadzenie komendy suseł
  • wstęp do świadomości zadka (Sigma naszą inspiracją! :D)


Jak zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie Wasze porady, wskazówki, krytyki - piszcie proszę! :) Zdjęcia w tym wpisie są z jednego z ostatnich spacerów. Postaram się jednak w przyszłym miesiącu mieć jakąś konkretną dokumentację postępów czarnucha :) I na pewno powstanie niedługo ogólny wpis na temat sztuczek - lista tych, które umiemy, które ćwiczymy i które nam się marzą, stopniowo aktualizowana. Bo przecież nie wiecie nawet, że popisowym numerem Bąbla jest sztuczka "wstydź się", którą umie już od dawna! :) To tyle, lecimy na wieczorny meeting na psiej polance w parku!

Wszyscy lewa noga do przodu! :D

wtorek, 1 września 2015

Początek roku szkolnego, czyli plan pracy na wrzesień

Do tej pory szkolenie Bąbla, poza momentem, kiedy uczestniczyliśmy w kursie, nie było zbytnio usystematyzowane. W czasie kursu zaczęłam prowadzić zeszyt, żeby nie zapomnieć ważnych uwag Elizy i notować wszystko, czego się uczymy, aby móc potem ćwiczyć. W wakacje wszystko trochę się oczywiście rozmyło... Ale nie ma tak dobrze Czarnuchu! Postanowiłam od września co miesiąc systematycznie przygotowywać dla Bąbla (i dla siebie!) plan lekcji :) A raczej konkretny plan nad czym pracujemy, ile razy w tygodniu itd. Zamieszczanie go na blogu będzie dodatkową motywacją, ponieważ zobowiązuję się pod koniec miesiąca prezentować także sprawozdanie z efektów :)


W zeszycie mam całą tabelkę z poszczególnymi dniami (we wtorki i czwartki tropienie...), ale możliwe, że niektóre typy ćwiczeń będą "ruchome", jeśli w jakiś dzień nie zdążę wszystkiego zrealizować, dlatego niech ta tabelka pozostanie brudnopisem i sposobem mojej osobistej weryfikacji ;) Dla Was mam bardziej uporządkowane podsumowanie "postanowień wrześniowych"! Poza szkoleniem ujęłam też kwestie pielęgnacyjne i ogólne, żeby samą siebie zdyscyplinować pod tymi względami. Z góry proszę o wyrozumiałość i patrzenie na to jako na ogólne wskazówki, o których chcę pamiętać, a nie precyzyjny plan - zdaję sobie sprawę, że niektórych rzeczy powinno być pewnie więcej, a niektórych mniej. Zresztą, chętnie w ogóle poznam Wasze zdanie o tym wszystkim! :) Ale najpierw do rzeczy!

Plan pracy na wrzesień

A. Szkolenie.

1. Codziennie:

  • przynajmniej na 1 spacerze [ale niekoniecznie wszystko na raz!] ćwiczenie chodzenia przy nodze, wzmacnianie przywołania, zostawania, samokontrola, samokontrola w rozproszeniach, bieżące problemy wychowawcze (tym razem: obserwacja, kiedy Bąbel ładuje się negatywnie, zapobieganie takim reakcjom) + zabawa z pańcią i/lub psami jako forma nagrody za opanowanie i posłuszeństwo
  • ćwiczenia w domu: samokontrola, zostawanie, gdy pańcia znika z pola widzenia

2. Codziennie, ale dopuszczalny 1 dzień lenia: pakiety sztuczek, 1 pakiet na 2 tygodnie, po 2 tygodniach weryfikacja i przejście do 2 pakietu, pod koniec miesiąca weryfikacja i powtórka obu pakietów. Pierwszy pakiet to rzeczy już ćwiczone, udoskonalanie i rozwijanie już zdobytych umiejętności, niewielkie nowości. Drugi - całkiem nowe sztuczki bazujące na umiejętnościach już zdobytych.

  • Pakiet 1: obrót wokół własnej osi w obie strony (dwie różne komendy); chodzenie na dwóch łapach (wzmacnianie mięśni jako przygotowanie do tańczenia i susełka); rozróżnienie zdechł pies a turlaj się; powtórka czołgania się; płynne zmiany siad-waruj-wstań w różnej kolejności.
  • Pakiet 2: tańczenie (obrót na 2 łapach wokół własnej osi), podskok (Sigma, odgapiamy! :D), slalom.

3. Co najmniej 2 razy w tygodniu:

  • tropienie w terenie i w domu
  • ćwiczenia na piłce fitness (balans ciała)

4. Co najmniej 1 raz w tygodniu, weekendy:

  • intensywniejszy spacer i/lub wyprawa na plac do ćwiczeń dla psów

B. Pielęgnacja.

  • codziennie: mycie zębów
  • raz w tygodniu: czesanie, czyszczenie uszu i oczu
  • raz w miesiącu: weterynarz - kontrola pazurów i wagi

C. Ogólne.

  • więcej pożytecznej zabawy w domu, budowanie więzi
  • nie zapominać linki treningowej na spacery i zawsze mieć jakieś smaczki i/lub zabawkę
  • nie upominać imieniem!!!
  • robić Bąblowi więcej zdjęć i nagrywać filmiki :)
  • przygotowywać na bieżąco wpisy na bloga

Uff! Tak naprawdę to wszystko sprowadza się do tego, żeby codziennie chociaż przez 10 minut poćwiczyć i przez 10 minut się pobawić :) A najlepiej dłużej, i jedno i drugie! Jutro zaczniemy od powtórki wszystkiego, co było na kursie, żeby ewentualnie zmienić jeszcze plan ćwiczeń i rozgrzać się do intensywnej pracy. Dziś zaliczone tropienie w domu (Bąbel w innym pokoju, ja w innym rozkładam smaki, wołam go, "szukaj" i pies jak zahipnotyzowany przez 10 minut, nawet po znalezieniu wszystkiego i "zwolnieniu" z szukania jeszcze węszył ;)) i zaraz odbędzie się mycie zębów, czyli tortura porównywalna z kąpielą ;)


Będę wdzięczna za wszelkie Wasze uwagi co do naszego planu pracy. Ten miesiąc traktuję też jako próbę, czy przyjęty przeze mnie system się sprawdzi. W każdym razie, to wszystko może tak surowo brzmi, ale na pierwszym miejscu jest budowanie więzi człowiek-pies i radość piesa, więc oczywiście będę dostosowywać wszystko na bieżąco. Ale o niebo lepiej czuję się mając konkretny plan - trzymajcie kciuki, aby były też konkretne efekty! Chętnie przygarnę też wszelkie porady odnośnie ćwiczeń na opanowanie/samokontrolę. Podzielcie się proszę Waszym doświadczeniem! :) Zwracam się też otwarcie do wszystkich spotykanych osobiście w parku psiowych znajomych - jeśli zobaczycie, że popełniam jakiś błąd, robię coś nie tak, psuję wychowanie Bąbla, mówcie prosto z mostu! Ja cały czas czuję się zielona w temacie i nie zawsze wiem co robię. Eliza, Magda, i inni. imponujecie mi pracą z Waszymi czworonogami, także w razie czego proszę mi śmiało wygarnąć co jest nie tak! ;)

A już pojutrze pierwsze urodziny adopcyjne Bąbla!