Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy wychowawcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy wychowawcze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2016

Podsumowanie listopada i grudnia 2015 - zaczynamy 2016!

Ostrzegam, będzie dużo zdjęć :) W tym śniegowe!


No hejka :)


Jak to się stało, że ostatni wpis był prawie 2 miesiące temu? Sama nie wiem kiedy to minęło, ale działo się dużo, i w psim, i w niepsim świecie, więc blog musiał odejść na dalszy plan. Mimo wszystkich widm magisterkowych i różnych innych będę starała się w 2016 roku pisać regularniej, a jeśli niezbyt często, to chociaż konkretnie :) Podsumowania i plany pracy będą pojawiać się pewnie co dwa miesiące, ale nie narzucam tu sobie rytmu, bo nigdy nic nie wiadomo jak to z tym czasem wyjdzie. Najważniejsze jest mieć czas dla Bąbla :) Oczywiście treningów przez ostatnie dwa miesiące nie odpuszczaliśmy, można powiedzieć, że jedynie w grudniu daliśmy sobie trochę na luz. Teraz startujemy z nową energią w nowym roku! Naszym głównym celem są zawody rally-o. Chcemy spróbować swoich sił w tej dyscyplinie, a ćwiczenie poszczególnych komend sprawia nam samo w sobie dużą frajdę. W miarę możliwości będziemy także chcieli uczestniczyć w większej liczbie grupowych spacerów czy ćwiczeń (czas odświeżyć tropienie!). 


"Mame, dobrze robię?"

Listopad i grudzień uznaję za bardzo udany. Bąbel naprawdę nie przestaje dawać z siebie 100%! Jestem pod wielkim wrażeniem jak szybko się uczy i choć oczywiście są lepsze i gorsze dni, mamy swoje różne zmagania, to na ogół Czarny spisuje się rewelacyjnie. Znacznie poprawiło się jego ogólne zachowanie (porównując na przestrzeni ostatniego półrocza), w czym regularnie treningi (=zamęczanie psychiczne ;)) z pewnością pomogły. Nie jest już tak nieprzewidywalny i nerwowy, a zdecydowanie bardziej radosny :)

Grudzień i początek stycznia były dla nas trudne ze względu na czynniki zewnętrzne - czyli standardowy problem "fajerwerki a sprawa psia". Niestety Bąbel należy do tych futrzaków, które bardzo boją się wszelkich, nawet odległych odgłosów wystrzałów. Gdy usłyszy coś takiego będąc na spacerze na smyczy, od razu robi zwrot i zaczyna ciągnąć do domu. Nierzadko też przy szczególnie intensywnych seriach wystrzałów trząsł się jak galareta. Robimy co możemy, żeby pomóc w tym niełatwym okresie i wydaje nam się, że małymi kroczkami idzie to ku dobremu. Odleglejsze wystrzały nie są już takie przerażające, da się jeszcze po nich pójść dalej na spacer. Nie bronimy jednak Bąblowi kontaktu z nami, gdy przerażony szuka miejsca dla siebie w domu - zaobserwowaliśmy, że dużo lepiej się czuje, gdy siedzi przy kimś, wtulony. Potrzebuje takiego oparcia, więc mu je dajemy, jednak tylko kiedy sam zadecyduje i podchodzi, żeby się przytulić. Nie chcemy pochwalać przecież jego strachu! Odkryliśmy też, że znacznie mniej pewnie czuje się po zmroku i wtedy zazwyczaj spacery ograniczały się do najbliższych ulic. Jeśli udało się w dzień choćby dotrzeć do parku to był sukces! Ale nie zmuszaliśmy go, lepiej żeby spacer był krótszy i nie stresował piesa.

Na celowniku...

Oczywiście spacery odbywały się przede wszystkim na smyczy, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. W ubiegłym roku z powodu sztucznych ogni Bąbel raz już uciekł - na szczęście schronił się w pobliskim warzywniaku i miał adresówkę z nr telefonu i adresem, więc miła pani odprowadziła go pod nasz dom i zadzwoniła do mnie. Wiem, że świadomej psiej blogosferze nie trzeba tego dwa razy powtarzać, ale to musi wybrzmieć: niech Wasze psiaki mają adresówki! To może uratować ich życie! Jestem przerażona liczbą ogłoszeń o zaginionych psach jaka ostatnio zalewa internet... 

Muszę jednak znów pochwalić mojego Czarnucha :) Zdarzało się w spokojniejsze dni, w miłym psim towarzystwie, że bywał spuszczany ze smyczy. Ja akurat bywałam wtedy w pracy i robił to mój tato, co na początku spotkało się z moimi obawami i sprzeciwem...do momentu kiedy usłyszałam, że pewnego razu Bąbel, hasając sobie w najlepsze na górce z psimi koleżkami, usłyszał wystrzał, dość głośny i początkowo znieruchomiał. Wyobraźcie sobie, że nie dość, że nie rzucił się do ucieczki, głuchy na wszelkie nawoływania, to jeszcze od razu popatrzył na mojego tatę, jakby pytał "co to było, co robimy, pomóż!" i czekał na reakcję. Mój tata go przywołał, zapiął mu smycz i wrócili do domu (chociaż na smyczy już bardzo ciągnął). Z tego osiągnięcia Bąbla jestem chyba najbardziej dumna! Tak się cieszę, że potrafił zaufać nam w trudnej sytuacji!



Popisowy numer ;)

Teraz na szczęście wystrzały cichną i styczeń przyniósł wymarzony przez Bąbla (i przeze mnie też ;)) śnieg! To jest po prostu śnieżny potwór, ryje nosem w puchu jak dzik, tarza się, biega jakby z dodatkowym napędem, radości nie ma końca! :) Ze względu na tę wzmożoną aktywność w mroźne dni i uporczywie zamarzające mu między paluszkami lodowe bryłki zainwestowałam w buty. Dla psa. Serio. Wiem, że niezapsione (i w sumie nie tylko!) osoby będą w szoku :D Kupiliśmy model Active Walker z Trixie, aby mógł nam służyć też na górskich szlakach, które chcielibyśmy w tym roku odwiedzić. Na razie przechodzimy drugi dzień przyzwyczajania Bąbla do butów w domu. Nie jest źle, chociaż bardzo śmiesznie! Idzie mu jednak powoli coraz lepiej. Oczywiście nie omieszkam nagrać filmiku, żebyśmy mogli się pośmiać z tańczącego piesa, który nie rozumie co mu właśnie człowieki założyły. Trzymajcie kciuki, żeby szybko się przyzwyczaił!




Uff, dość już tej pisaniny, jeszcze tylko standardowe podsumowanko i plan - w nieco zmienionej formie - będę uwzględniać tylko kluczowe elementy, których się uczyliśmy, najważniejsze w danym okresie, drobniejsze kwestie aktualizuję na bieżąco TU. Mam rozgrzebanych kilka pomysłów na wpisy, w tym jeden już tworzony, mam więc nadzieję, że uda mi się niedługo go zamieścić. Tymczasem startuję z czytaniem książki Alexandry Horowitz "Oczami psa" - spodziewajcie się pewnego dnia recenzji!



Podsumowanie listopada i grudnia


  • chodzenie przy nodze na smyczy - bardzo dobrze, 3+ ;) to raczej ocena dla mnie, bo opuściłam się w ćwiczeniu, Bąbel za to utrzymał dobry poziom! - 80%
  • wzmocnienie przywołania - troszkę ten śnieg nam psa rozkojarzył, mamy więc kolejne wyzwanie do przećwiczenia, ale wysoki poziom jest utrzymany - 80%
  • zostań - znaczna poprawa, ale dążymy do perfekcji; największe osiągniecie to utrzymanie komendy, gdy ja obchodzę Bąbla wokół (wiwat ćwiczenia na rally-o ;)) - 70%
  • slalom między nogami, ósemka i out - mamy to! - 100%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - udało się! dwa razy przeturlał się w domu, a więc dywan też nadaje się do turlania, nie tylko trawa! i mniej więcej na tym koniec postępów, wciąż walczymy ;) - 30%
  • płynne zmiany siad-waruj na komendę gestem, naprzeciw i przy nodze - re-we-la-cja, Bąbel rządzi! - 90%
  • równaj do lewej nogi - dopracowujemy równanie pod różnymi kątami i uruchamiamy psią pupę, jest nieźle - 70%
  • suseł - nowo wprowadzona komenda i jak się okazuje, Bąbel daje radę! musimy jeszcze popracować nad balansem i będzie ekstra - 70%


Plan pracy na styczeń

  • wskakiwanie na ręce - czas w końcu się na poważnie za to zabrać!
  • cofanie się z wchodzeniem tylnymi łapkami na przedmioty
  • wprowadzenie podskoku w miejscu równo z pańcią ;)
  • trzymaj i puść - to będzie wyzwanie!
  • dalsza praca nad susłem, zostawaniem i wszystkim innym, co trzeba dopracować z dotychczasowo ćwiczonych elementów ;)
  • elementy RALLY-O
  • zastąpienie częściowo nagradzania smaczkami przez nagradzanie zabawą, motywacja na zabawkę-szarpak



piątek, 2 października 2015

Podsumowanie września i plan pracy na październik

Przyszedł czas na podsumowanie pierwszego miesiąca systematycznej, zaplanowanej pracy. Oczywiście mam sobie sporo do zarzucenia i nie wszystko udało się tak, jak sobie zaplanowałam, ale już wiem, że lepiej pracuje się z ustalonym harmonogramem, chociażby najbardziej ogólnym. I najbardziej cieszę się z tego, że codziennie treningi na dobre weszły mi w krew i dzień lenia nie oznacza już braku treningu tylko po prostu krótsze ćwiczenia ;) Chociaż przyznam, że 2-3 dni lenia się trafiły, ale nie wszystkie z mojej winy - czasem praca zawodowa decyduje za mnie. Zacznijmy jednak po kolei - ocenię wszystko nad czym pracowaliśmy w skali procentowej, odnosząc się bezpośrednio do tego, co sobie założyłam we wpisie wrześniowym. Liczba procentów odpowiada łącznie: mojemu stopniowi zaangażowania w ćwiczenia, spełnieniu danego założenia treningowego i widocznym postępom. Pod podsumowaniem znajdziecie jeszcze nasz plan pracy na październik, w wersji skróconej (dotyczący tylko szkolenia, pielęgnację i sprawy ogólne będziemy już raczej pomijać, pozostaną w domowym kajeciku, a na blogu skupimy się przede wszystkim na codziennych zachowaniu i sztuczkach), bo podsumowanie września mówi właściwie wszystko, ale dla nas to też pomoc, gdy mamy wszystko usystematyzowane w jednym miejscu :) No to do dzieła!

Próbujemy pozować - chyba powinniśmy to uwzględnić w planie ćwiczeń ;)


Podsumowanie września


A. Szkolenie i ćwiczenia:
  • chodzenie przy nodze na smyczy - częściej ćwiczone w pierwszej połowie miesiąca, są postępy, ale mogłyby być większe, gdybym i w drugiej połowie bardziej się w to zaangażowała - 60%
  • wzmocnienie przywołania - jest świetnie, nawet w trudnych rozproszeniach! ale nad tym nigdy nie przestaniemy pracować :) - 95%
  • zostawanie na dworze - paradoksalnie lepiej niż w domu, ale zdecydowanie za mało ćwiczyliśmy, i w domu, i na dworze - 10%
  • samokontrola z użyciem smaczków - smakołyki na dłoni, na dywanie w domu, na ziemi w parku - żaden problem! a gdzieś od drugiej połowy miesiąca świetnie wychodzi popisowy numer, czyli smaczki położone na łapach, gdy Bąbel jest w pozycji waruj ;) komenda zwalniająca 'proszę' działa, wcześniej czarnuch nie tyka nagród! - 95%
  • problemy wychowawcze - dzięki wzmożonej aktywności umysłowej i fizycznej Bąbel znacznie lepiej się zachowuje, jest bardziej przewidywalny, rozładowuje zdrowo energię, lepiej też się odwołuje (patrz wzmocnienie przywołania powyżej :)), zaczął też konkretnie reagować (=słuchać! chociaż czasem pyskuje ;)), gdy jestem na niego zła - a raczej ja nauczyłam się w odpowiedni sposób na niego krzyknąć, żeby oprzytomniał - ale wciąż nad tym pracujemy, ostatnio najbardziej kłopotliwe jest szczekanie i próby łapania i szarpania za smycz albo co gorsza części ubrań, wymuszanie zabawy - tu mniej więcej od dwóch tygodni mam znaczy postęp w reagowaniu na moje niezadowolenie z powodu takiego zachowania, ale wciąż różnie bywa i chciałabym też, żeby moi rodzice konsekwentnie reagowali w takich przypadkach - 50%
  • tropienie - więcej ćwiczyliśmy w pierwszej połowie miesiąca, za rzadko też na dworze, musimy popracować nad regularnością tych treningów, bo przynoszą świetne rezultaty (nochal pracuje, pies się zdrowo męczy, uczy się skupienia) - 30%
  • ćwiczenia z balansu ciała na piłce fitness - kupiliśmy ją dopiero w połowie miesiąca i zrobiliśmy po prostu taki 'tydzień fitness', gdy ćwiczyliśmy na niej codziennie, w przyszłym miesiącu planujemy dwa takie tygodnie (nie chce mi się pompować piłki co drugi dzień, a stale napompowana zabiera za dużo miejsca - ale dwa razy w miesiącu się napompuje ;)) - 60%
  • spacery - udało nam się zaliczyć kilka naprawdę świetnych wypadów na placyk treningowy (mini tor agility nie ma już dla Bąbla tajemnic!), dłuższych spacerów bądź psich wydarzeń (patrz poprzedni wpis na blogu ;)), właściwie co weekend Bąbel miał dodatkowe atrakcje i więcej aktywności fizycznej, mam nadzieję, że wraz ze zmianą pogody utrzymamy mimo wszystko tę tendencję, bo rezultaty są świetne :) - 95%


Sztuczki:
  • obrót wokół własnej osi w obie strony na dwie różne komendy - czasem zdarza mu się podskakiwać w czasie obrotu, ale ogólnie mamy to już bardzo dobrze opanowane - 90%
  • chodzenie na dwóch łapach, wstęp do tańczenia (obrót wokół własnej osi na tylnych łapach) - jest bardzo duży postęp i na pewno ważną rolę odgrywa tu też piłka fitness - w kolejnym miesiącu będziemy tańczenie kontynuować i zaczniemy pracę nad susełkiem - raz Bąblowi wyszedł przypadkiem właśnie przy okazji tych ćwiczeń, więc musi się udać! :) - 80%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - tu mam zagwozdkę, bo turlanie Bąbel robi tylko na dworze i tam głównie ćwiczyłam to rozróżnienie, niestety jak na razie z marnym skutkiem, kilka zaledwie pozytywnie zakończonych prób, a tak to przeważnie jego entuzjazm każe mu od razu się turlać, bo przecież może trafi się lepsza nagroda niż za samego zdechlaka! to zatem będziemy zdecydowanie kontynuować, a poza tym chciałabym go przekonać, że w domu też można się turlać, bo na razie w grę wchodzi tylko powierzchnia naturalnie trawiasto-liściasta... za to domowy zdechlak coraz lepszy! - 30%
  • czołganie się - wymaga dalszych powtórek, ale jest postęp - 70%
  • płynne zmiany siad-waruj - jest lepiej, ale jeszcze nie idealnie - 50%
  • wprowadzenie komendy wstań - udało się rzutem na taśmę przedwczoraj, jako wstęp do tego co poniżej ;) - 80%
  • ukłon - zaczęliśmy ćwiczyć przedwczoraj (jako zamiennik wobec pierwotnie planowanego w harmonogramie podskoku - żeby nie ćwiczyć na raz tyle intensywnych sztuczek, jak tańczenie) i mamy już na koncie kilka idealnych ukłonów, ale czasem coś się gmatwa w futrznym łebku ;) opanowanie ukłonów do perfekcji to zadanie na październik! - 50%
  • slalom między nogami - na początku szło baaardzo opornie, ale po tygodniu już coraz lepiej, myślę, że jesteśmy gdzieś za połową drogi do perfekcji :) - 60%
  • dodatkowo zaczęliśmy też ćwiczenia dążące do wskakiwania na ręce - na początku miesiąca Bąblowi szło świetnie i już bez problemu jednym susem wskakiwał mi na kolana, gdy siedziałam na krześle, ale teraz jakby się przyblokował, więc będziemy próbować innych sposobów - 50%


B. Pielęgnacja:
  • mycie zębów - zdecydowanie za rzadko i wcale mnie nie zwalniają genialne dentystyczne smakołyki, o których będzie w jednym z kolejnych wpisów... - 10%
  • czesanie, czyszczenie uszu i oczu - mogłoby być lepiej, ale jest w miarę systematycznie, zwłaszcza czesanie, które Bąbel uwielbia - 70%
  • weterynarz - kontrola pazurów i wagi - 100%
C. Ogólne:
  • znacznie wzmocniona więź między mną a Bąblem - z tego chyba cieszę się najbardziej! :)
  • udało się też wypracować odruch brania na właściwie każdy spacer smaczków albo jakiejś zabawki, chociaż nie zawsze korzystamy z tego, co wzięliśmy ;) linka treningowa była często w użyciu w pierwszej połowie miesiąca, teraz rzadziej, bo mniej było treningów typowo plenerowych, ale będzie używana regularnie, żeby w razie czego opanować wariata;
  • muszę dalej pracować, żeby nie upominać Bąbla imieniem - chociaż jest postęp, bo w pierwszym odruchu mówię już teraz najczęściej "co ty robisz?!" i widzę, że czarny zaczyna kumać, że wtedy pańcia jest zagniewana ;)
  • zdjęcia wciąż przeważnie robi mój tata, ja tylko czasem telefonem - to musi się zmienić :)
  • wraz z początkiem roku akademickiego i intensywnej pracy, żeby napisać i obronić magisterkę w czerwcu (nie wspominając o obowiązkach wynikających po prostu z pracy zawodowej), muszę się porządnie zmotywować, żeby przygotować kilka wpisów na bloga 'do przodu' i zaplanować aktywność - pomysłów mam bardzo dużo, tylko muszę dobrze zorganizować to wszystko w czasie.

Coś mi chyba wpadło do oka w tym pędzie...


Plan pracy na październik


Do ciągłego ćwiczenia i utrwalania:
  • luźna smycz, chodzenie przy nodze
  • przywołanie w rozproszeniach
  • zostawanie w domu i na dworze
  • samokontrola
  • tropienie
  • balans na piłce fitness
  • konsekwentne upominanie lub ignorowanie Bubka przez wszystkich domowników w określonych sytuacjach, wypracowanie wspólnej metody postępowania i nie upominanie imieniem
  • utrzymanie aktywności fizycznej w formie dłuższych spacerów i treningów na placyku dla psów bez względu na temperaturę na dworze ;)

Sztuczki:
  • ciąg dalszy chodzenia na dwóch łapach i tańczenia
  • zróżnicowanie zdechł pies a turlaj się
  • siad-waruj-wstań i mixy tych komend
  • dopracowanie ukłonu
  • dopracowanie slalomu między nogami
  • dopracowanie czołgania się
  • kontynuacja ćwiczeń prowadzących do wskakiwania na ręce
  • wprowadzenie podskoku
  • wprowadzenie komendy suseł
  • wstęp do świadomości zadka (Sigma naszą inspiracją! :D)


Jak zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie Wasze porady, wskazówki, krytyki - piszcie proszę! :) Zdjęcia w tym wpisie są z jednego z ostatnich spacerów. Postaram się jednak w przyszłym miesiącu mieć jakąś konkretną dokumentację postępów czarnucha :) I na pewno powstanie niedługo ogólny wpis na temat sztuczek - lista tych, które umiemy, które ćwiczymy i które nam się marzą, stopniowo aktualizowana. Bo przecież nie wiecie nawet, że popisowym numerem Bąbla jest sztuczka "wstydź się", którą umie już od dawna! :) To tyle, lecimy na wieczorny meeting na psiej polance w parku!

Wszyscy lewa noga do przodu! :D

wtorek, 1 września 2015

Początek roku szkolnego, czyli plan pracy na wrzesień

Do tej pory szkolenie Bąbla, poza momentem, kiedy uczestniczyliśmy w kursie, nie było zbytnio usystematyzowane. W czasie kursu zaczęłam prowadzić zeszyt, żeby nie zapomnieć ważnych uwag Elizy i notować wszystko, czego się uczymy, aby móc potem ćwiczyć. W wakacje wszystko trochę się oczywiście rozmyło... Ale nie ma tak dobrze Czarnuchu! Postanowiłam od września co miesiąc systematycznie przygotowywać dla Bąbla (i dla siebie!) plan lekcji :) A raczej konkretny plan nad czym pracujemy, ile razy w tygodniu itd. Zamieszczanie go na blogu będzie dodatkową motywacją, ponieważ zobowiązuję się pod koniec miesiąca prezentować także sprawozdanie z efektów :)


W zeszycie mam całą tabelkę z poszczególnymi dniami (we wtorki i czwartki tropienie...), ale możliwe, że niektóre typy ćwiczeń będą "ruchome", jeśli w jakiś dzień nie zdążę wszystkiego zrealizować, dlatego niech ta tabelka pozostanie brudnopisem i sposobem mojej osobistej weryfikacji ;) Dla Was mam bardziej uporządkowane podsumowanie "postanowień wrześniowych"! Poza szkoleniem ujęłam też kwestie pielęgnacyjne i ogólne, żeby samą siebie zdyscyplinować pod tymi względami. Z góry proszę o wyrozumiałość i patrzenie na to jako na ogólne wskazówki, o których chcę pamiętać, a nie precyzyjny plan - zdaję sobie sprawę, że niektórych rzeczy powinno być pewnie więcej, a niektórych mniej. Zresztą, chętnie w ogóle poznam Wasze zdanie o tym wszystkim! :) Ale najpierw do rzeczy!

Plan pracy na wrzesień

A. Szkolenie.

1. Codziennie:

  • przynajmniej na 1 spacerze [ale niekoniecznie wszystko na raz!] ćwiczenie chodzenia przy nodze, wzmacnianie przywołania, zostawania, samokontrola, samokontrola w rozproszeniach, bieżące problemy wychowawcze (tym razem: obserwacja, kiedy Bąbel ładuje się negatywnie, zapobieganie takim reakcjom) + zabawa z pańcią i/lub psami jako forma nagrody za opanowanie i posłuszeństwo
  • ćwiczenia w domu: samokontrola, zostawanie, gdy pańcia znika z pola widzenia

2. Codziennie, ale dopuszczalny 1 dzień lenia: pakiety sztuczek, 1 pakiet na 2 tygodnie, po 2 tygodniach weryfikacja i przejście do 2 pakietu, pod koniec miesiąca weryfikacja i powtórka obu pakietów. Pierwszy pakiet to rzeczy już ćwiczone, udoskonalanie i rozwijanie już zdobytych umiejętności, niewielkie nowości. Drugi - całkiem nowe sztuczki bazujące na umiejętnościach już zdobytych.

  • Pakiet 1: obrót wokół własnej osi w obie strony (dwie różne komendy); chodzenie na dwóch łapach (wzmacnianie mięśni jako przygotowanie do tańczenia i susełka); rozróżnienie zdechł pies a turlaj się; powtórka czołgania się; płynne zmiany siad-waruj-wstań w różnej kolejności.
  • Pakiet 2: tańczenie (obrót na 2 łapach wokół własnej osi), podskok (Sigma, odgapiamy! :D), slalom.

3. Co najmniej 2 razy w tygodniu:

  • tropienie w terenie i w domu
  • ćwiczenia na piłce fitness (balans ciała)

4. Co najmniej 1 raz w tygodniu, weekendy:

  • intensywniejszy spacer i/lub wyprawa na plac do ćwiczeń dla psów

B. Pielęgnacja.

  • codziennie: mycie zębów
  • raz w tygodniu: czesanie, czyszczenie uszu i oczu
  • raz w miesiącu: weterynarz - kontrola pazurów i wagi

C. Ogólne.

  • więcej pożytecznej zabawy w domu, budowanie więzi
  • nie zapominać linki treningowej na spacery i zawsze mieć jakieś smaczki i/lub zabawkę
  • nie upominać imieniem!!!
  • robić Bąblowi więcej zdjęć i nagrywać filmiki :)
  • przygotowywać na bieżąco wpisy na bloga

Uff! Tak naprawdę to wszystko sprowadza się do tego, żeby codziennie chociaż przez 10 minut poćwiczyć i przez 10 minut się pobawić :) A najlepiej dłużej, i jedno i drugie! Jutro zaczniemy od powtórki wszystkiego, co było na kursie, żeby ewentualnie zmienić jeszcze plan ćwiczeń i rozgrzać się do intensywnej pracy. Dziś zaliczone tropienie w domu (Bąbel w innym pokoju, ja w innym rozkładam smaki, wołam go, "szukaj" i pies jak zahipnotyzowany przez 10 minut, nawet po znalezieniu wszystkiego i "zwolnieniu" z szukania jeszcze węszył ;)) i zaraz odbędzie się mycie zębów, czyli tortura porównywalna z kąpielą ;)


Będę wdzięczna za wszelkie Wasze uwagi co do naszego planu pracy. Ten miesiąc traktuję też jako próbę, czy przyjęty przeze mnie system się sprawdzi. W każdym razie, to wszystko może tak surowo brzmi, ale na pierwszym miejscu jest budowanie więzi człowiek-pies i radość piesa, więc oczywiście będę dostosowywać wszystko na bieżąco. Ale o niebo lepiej czuję się mając konkretny plan - trzymajcie kciuki, aby były też konkretne efekty! Chętnie przygarnę też wszelkie porady odnośnie ćwiczeń na opanowanie/samokontrolę. Podzielcie się proszę Waszym doświadczeniem! :) Zwracam się też otwarcie do wszystkich spotykanych osobiście w parku psiowych znajomych - jeśli zobaczycie, że popełniam jakiś błąd, robię coś nie tak, psuję wychowanie Bąbla, mówcie prosto z mostu! Ja cały czas czuję się zielona w temacie i nie zawsze wiem co robię. Eliza, Magda, i inni. imponujecie mi pracą z Waszymi czworonogami, także w razie czego proszę mi śmiało wygarnąć co jest nie tak! ;)

A już pojutrze pierwsze urodziny adopcyjne Bąbla!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Problemy wychowawcze - nieprzewidywalność

Do tego wpisu zainspirował mnie dzisiejszy poranny spacer, na którym Bąbel-aferzysta pokazał swoją wyjątkową nieprzyjazną stronę. Ale zacznijmy od początku.

Szaleństwa z najlepszą koleżanką Sigmą, w tym wypadku zębiska to element zabawy :)

Ogólnie rzecz biorąc, Bąbel jest fajnym i dobrym psem. Ze szkoleniem nie mamy większych problemów, do wielu psów i ludzi jest przyjazny, w domu zachowuje się zwykle wzorowo. Jest jednak kilka punktów zapalnych, które wymagają (i zapewne zawsze będą wymagały) ciągłej pracy - m.in. samokontrola (nakręcanie się, szczekanie bez opamiętania, to niestety zdarza mu się nierzadko), nie branie wszystkich znalezionych w parku "pyszności" do pyska/wypluwanie na komendę "zostaw" (z tym drugim idzie ostatnio lepiej!) czy skupienie w rozproszeniach (zwłaszcza psio-ludzkich, tutaj jest raz lepiej, raz gorzej). Najtrudniejszą kwestią są jednak sytuacje, w których Bąbel jest po prostu nieprzewidywalny.


Wiem, jak to brzmi. Nieprzewidywalny? To chyba raczej ty nie potrafisz zrozumieć, co mówi jego zachowanie! Zdaję sobie sprawę, że wciąż uczę się mowy ciała mojego psa, właściwego odczytywania jego zachowań. Są sytuacje, w których od razu widzę, co się święci, ale zdarzają się i takie, że naprawdę nie wiem jak to wyjaśnić. Teraz na przykład muszę być bardzo wyczulona na "tryb radar", kiedy Bąbel niby udaje, że wszystko jest ok, ale jednocześnie wypatruje jaką by tu zrobić aferę i kogo chapnąć. I racja, to da się wychwycić. Ale pamiętam też momenty, kiedy za nic w świecie nie potrafiłabym wyjaśnić jego reakcji. Niestety, tego typu problemy zaczęły się właściwie od kastracji. Oczywiście na pewno decyzji bym nie cofnęła, ma ona szereg zalet, w tym dużo lepsze skupienie na ćwiczeniach, brak rozproszeń, możliwość "normalnej" zabawy z psami obu płci. Jednak widzę, że mniej więcej od tego momentu Bąbel stał się bardziej "wyszczekany" i nie dogaduje się już ze wszystkimi. Przez kastracją właściwie nie miał problemu nawet z większymi samcami. Chyba że to wszystko tylko zbiegło się w czasie razem z jego ujawnianiem swojego charakteru i kastracja miała niewielki wpływ? Nie potrafię tego rozstrzygnąć. Wracając jednak do sedna - żeby dobrze zilustrować problem, opiszę kilka przykładów.

Sytuacja 1: wydarzenie, które nie przestaje mnie zadziwiać - ćwiczyłam z Bąblem chodzenie przy nodze, bez smyczy. Był bardzo ładnie skupiony, szliśmy ścieżką w parku, nie odrywał ode mnie wzroku, cały czas szedł przy lewej nodze, co jakiś czas utrwalałam to zachowanie komendą "noga", klikiem, smaczkiem, pochwałą. Naprawdę szło rewelacyjnie, a wokół byli ludzie, czasem gdzieś zaszczekał pies, czy nawet gdzieś dalej przeszedł, a Bąbel skupiony jak nigdy. Dodam jeszcze, że był skupiony w taki "spokojny" sposób. Czasem zdarza mu się nakręcić za bardzo na smakołyki, wtedy czasem podskakuje do mojej ręki, widać, że jest pobudzony. Tym razem jednak przechodził samego siebie w sile spokoju i byłam z niego bardzo dumna. Do czasu! To był ułamek sekundy, nic się nie zmieniło w moim zachowaniu, Bąbel w żaden sposób też nie dał znać, że skupienie ucieka, nawet nie zauważyłam kiedy nie było go już przy mojej nodze. W tej samej sekundzie usłyszałam jak idący obok mnie tata woła "co ty zrobiłeś, zgłupiałeś?! nie wolno!", obejrzałam się i zobaczyłam, że Bąbel próbował zaczepić przechodzącego pana (pan szedł pod rękę z panią, co jest tym bardziej dziwne, bo Bąbel zwykle zaczepia samotnych). Nie widziałam tego, ale mój tata mi zrelacjonował, że pies podskoczył jakby chciał pana chapnąć. Przechodnie okazali się bardzo wyrozumiali i śmiali się z tego, ale mi było nie do śmiechu. W żaden sposób nie mogłam sobie wyjaśnić jak do tego doszło. Czy skupienie przeszło granicę spokoju i Bąbel nagle nakręcił się i "musiał" do kogoś podskoczyć? Zdarza mu się takie podskoczenie z próbą chwycenia za bluzkę czy spodnie w chwili pobudzenia, ekscytacji, znudzenia, ale robi to tylko nam, tj. mnie i moim rodzicom, przy czym ja robię co mogę, żeby go tego oduczyć, ale nie zawsze reakcja moich rodziców wspiera moje starania... Wracając jednak do głównej historii - przypięłam go od razu na smycz i to był koniec treningu na dziś. Byłam zła i sama nie mogłam się już skupić, zastanawiałam się tylko jak to mogło się wydarzyć.

Zabawa z Rudym, tu też nie było mowy o konflikcie.
Sytuacja 2: dziś rano, znajome psy, zabawa. Przychodzi do towarzystwa nowy kolega. Wcześniej mijaliśmy się z nim w parku i wiedziałam, że Bąbel od razu nastawiał się na szczekanie i aferę, więc i tym razem trzymałam go na smyczy, odeszłam z nim od grupki, pochodziliśmy wokół, żeby trochę ochłonął, bo oczywiście seria szczekania musiała nastąpić i tym razem (kto śmie bawić się z moją ulubioną koleżanką Sigmą? :P). Wydawało mi się, że już jest ok, pozostałe psy też były spokojne, więc odpięłam go, żeby trochę pobawił się z Sigmą. Niestety, minęło kilka chwil i wychwycił "nowego", który bardzo mu się nie spodobał i od razu wystartował do niego z zębiskami. Próbował chapnąć za pupę, potem w okolicach uszu. Kolega, dotychczas spokojny, nie pozostał dłużny i wywiązała się niemała psia awantura, która jak to zwykle bywa gorzej brzmi i wygląda niż naprawdę się rozgrywa, ale to przebrało miarę i byłam już na Bąbla naprawdę zła. Przydałoby mu się, żeby oberwał, żeby ktoś go ustawił, nie robiąc krzywdy, ale jednak uświadamiając jak głupio się zachowuje. W tej sytuacji zawiodłam jeśli chodzi o obserwację jego zachowania, ponieważ powinnam była wcześniej wychwycić "tryb radar", co mogłoby zapobiec awanturze.

Sytuacja 3: są takie psy, z którymi wiem, że Bąbel za nic w świecie się nie dogada, nie i kropka, więc, gdy już widzę, że zbliżają się w parku to staram się odwracać jego uwagę albo zmienić czasem trasę spaceru, żeby niepotrzebnie zwierzaki się nie nakręcały. Ale są i takie, że raz się dogada, a raz nie. I jak tu rozsądzić co zrobić? Czasem jest też tak, że na smyczy Bubek zgrywa odważnego i drze się wniebogłosy, a gdy się go puści to potrafi się normalnie z drugim psem przywitać. Taką właśnie sytuację mieliśmy z Torresem, samcem berneńskiego psa pasterskiego, odwiedzającym często nasz park. Wielokrotnie mój tata relacjonował mi, że Bąbel zachowywał się normalnie w obecności Torresa, nawet zdarzało im się pobawić, także z innymi psami. Sama też miałam sytuację, dokładnie taką jaką opisana wyżej - Bąbel na smyczy = awantura, Bąbel bez smyczy = normalne powitanie i luz. Mamy jednak także na koncie kilka sytuacji z Torresem, kiedy Bąbel po prostu bez żadnych ceregieli wystartował z zębami w kierunku jego boku czy uszu. Torres jest ostoją spokoju, a wystarczyłoby przecież jedno klepnięcie łapą, żeby Bąbel leżał. Oczywiście w takich sytuacjach od razu mojego aferzystę odciągam, ale zastanawiam się dlaczego jest raz tak, a raz inaczej? I nie zawsze pokrywa się to ze "złym humorem", który czasem rzeczywiście Bąbel ma, ale znowu nie tak często, raczej normalnie, jak każdy pies. To są najczęściej zachowania po prostu nieprzewidywalne.


Sytuacja 4: pewien letni wieczór, Bąbel i psi znajomi bawią się na polance w parku. Na ścieżce obok pojawiają się dwa dość spore psy, nie pamiętam już dokładnie, ale wydaje mi się, że jeden mógł być w typie labradora, a drugi owczarka niemieckiego lub jakaś mieszanka. Grzecznie idą na smyczy, ale mój awanturnik nie przepuści przecież okazji! Podleciał do nich ze swoim charakterystycznym szczeko-wyciem oznaczającym coś w stylu "co wy tutaj robicie, wynocha mi stąd!", jednak jeszcze daleko było do użycia zębów. Jeden z psów zupełnie nie zwrócił na niego uwagi, drugi zatrzymał się, obrócił głowę (bo Bąbel swój szczekający atak przeprowadzał od boku-tyłu) i popatrzył na Bąbla. Stało się wtedy coś, co z ludzkiej perspektywy wyglądało komicznie, ponieważ Bąbel od razu zamilkł, położył uszy, odwrócił się, dał parę sygnałów uspokajających i zaczął powoli wracać w naszym kierunku. Wyglądało to tak jakby całym sobą mówił "ja tak tylko żartowałem, fajne jesteście pieski, no to ja już sobie pójdę, miłego spaceru!". Bardzo ucieszyłam się z takiego obrotu sprawy, tym bardziej, że w ogóle się tego nie spodziewałam. Bąbel zazwyczaj nie dałby się tak szybko uciszyć innemu, większemu psu. Dlaczego nie mogłoby tak być zawsze?

Sytuacja 5: Bąbel jest bardzo uwrażliwiony na ludzi, od których czuć alkohol. Parokrotnie zdarzyło mi się, że w czasie wieczornej zabawy w parku, gdy przez polankę szedł ktoś pachnący w określony sposób, Bąbel od razu do niego podleciał, zaczął obszczekiwać, próbował skakać i chapać. Staram się unikać takich sytuacji, ponieważ wiem, że to może być jakiś jego uraz z czasów bezdomności, albo kiepskiej "domności" (o jego przeszłości nic nie wiemy). Często też, jak podejrzewam ze strachu, startuje z takimi zachowaniami do osób, które np. nagle wyjdą zza zakrętu, albo zza krzaka (i jeszcze wieczorem! o zgrozo). Wczoraj na przykład właśnie tak wybiegł obszczekać ludzi, którzy wyłonili się zza zarośli na ścieżkę, ale gdy zobaczył, że mają psa, od razu się uspokoił. Podobnie bywa też z niektórymi dziećmi. Ale właśnie, z niektórymi. Wielokrotnie Bąbel dawał się głaskać, a nawet tulić, i to z zaskoczenia, zupełnie nie zwracając uwagę na dzieci (pamiętam jak kiedyś właśnie tak niespodziewanie podbiegł do niego chłopczyk z zespołem downa, nawet ja nie zdążyłam się zorientował, a on już tulił Bąbla, który zupełnie nie miał nic przeciwko). Często też zdarza mu się nie zwracać uwagi na biegające grupki dzieci (chyba, że mają piłkę do gry w nogę ;)). Ale za to bywa wyjątkowo wyczulony na pojedynczo idących, nawet nie biegnących, chłopców. Ostatnio właśnie taki chłopiec, zupełnie spokojnie szedł przez polankę, a Bąbel do niego od razu podbiegł z głośnym ujadaniem. Nie próbował go capnąć, ale widać było, że komisarz Bąbel wykrył coś, co mu się nie podobało i musiał przeprowadzić interwencję. Tylko dlaczego czasem to robi, a czasem nie? Czasem potrafi mieć wszystko i wszystkich w nosie, ładnie się bawić i trenować, a czasem niby wszystko jest w porządku, aż tu nagle afera!

Pies z kreskówki...
Tyle jeśli chodzi o obszerne przykłady. Chciałabym Was zapytać co o tym sądzicie i czy macie jakieś pomysły jak nad tym pracować?
Ja na razie kontynuuję ćwiczenia z samokontroli, odwracanie uwagi, gdy widzę, że się nakręca, zaczęliśmy także ostatnio tropienie, żeby troszkę pomęczyć Bąbla psychicznie i tą drogą wyładować jego energię. Dziś po rozmowie z naszą trenerką i zarazem dobrą znajomą Elizą pomyślałam, że może rzeczywiście ustawienie Bąbla przez jakiegoś dużego psa to byłaby dobra myśl? Mogłabym napisać na facebookowej grupie wrocławskich psich spacerów, czy ktoś ma takiego samca w zanadrzu, który krzywdy nie zrobi, ale przekaże dobitnie Bubowi, że nie może tak się zachowywać. Sama nie wiem już co mam zrobić i będę wdzięczna za Wasze głosy w tej sprawie!