Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psie znajomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psie znajomości. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2016

Kwartalnik treningowy #2 - kwiecień-czerwiec + relacja z seminarium rally-o oraz 3. Pikniku na Czterech Łapach

Wszystko opóźnione, szkoda gadać, co ze mnie za psi bloger! Nie zanosi się na poprawę w najbliższym czasie, ale nie ma co się tłumaczyć i wychodzić tu z prywatą, jak się poprawi, to się poprawi, a tymczasem nadrabiamy zaległości! :)


Kwiecień, maj i czerwiec były dla mnie prywatnie bardzo pracowite, co niestety odbiło się na sensownym spędzaniu czasu z Bąblem. Nie nudziliśmy się jednak i mimo, że w domu treningi szły nam w kratkę, to działo się i tak sporo!

Kwiecień minął nam przede wszystkim pod znakiem rally-o i podstaw obedience. Uczestniczyliśmy (razem z Bohunem! łapka! :)) w seminarium rally-o prowadzonym przez Olgę Nylec, a zorganizowanym przez chłopaków z Nakamy - Psiej Akademii. Pani Olga jest rewelacyjna jako trener (od razu widziała, że bardziej trzeba w naszym tandemie pracować ze mną, niż z Bąblem, który w lot wszystko łapał) i świetnie poprowadziła seminarium oraz zawody treningowe. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie... pogoda! Dwa dni zamarzania w deszczu... Do dziś dziwię się jak Bąbel mi to wybaczył :P Ćwiczył naprawdę dzielnie, ale wiem jak bardzo nie lubi wody - w jakiejkolwiek formie - i tego niestety nie dało się przeskoczyć. Czarnuch stanowczo odmawiał wykonywania wszelkich zadań polegających na leżeniu na mokrej trawie. Udało mi się przekonać go do położenia się na ręczniku, ale widać było, że tak intensywne dwa dni i to z taką pogodą, to dla niego zbyt wiele. Gdy wracaliśmy popołudniu samochodem do domu, to zasypiał w 5 minut oparty o moją rękę na drążku zmiany biegów ;) To był nasz debiut seminaryjny - jak widać ekstremalny, ale zupełnie tego nie żałuję! Poznałam lepiej mojego psa, zdałam sobie sprawę jak bardzo muszę pracować nad sobą jako przewodnikiem, ale przede wszystkim połknęłam bakcyla rally-o i jestem przekonana, że to jest ten psi sport, w który chcemy iść głębiej. Większość zadań z 1 klasy i niektóre z wyższych Bąbel już potrafi, potrzeba nam tylko spokojnego wypracowywania wszystkich elementów i utrwalania tych już "naumianych". Akurat kiedy w maju we Wrocławiu były zawody rally-o byłam na wyjeździe, ale śledzę daty kolejnych zmagań i jeśli nie w tym roku, to na pewno w przyszłym spróbujemy swoich sił w oficjalnych zawodach. Seminarium bardzo wiele mi dało, uświadomiło jak wiele zbędnych i mylących mojego psa gestów wykonuję, a on oczekuje tylko prostego znaku, bo dobrze wie co robić. Bardzo się cieszę, że mimo uciążliwej pogody udało nam się nauczyć kilku zupełnie nowych rzeczy, np. piwota w lewo! Ćwiczenia na świadomość psiej pupy nie poszły na marne :)

Wymęczony pies...

Niemalże równolegle do uczestnictwa w seminarium dołączyliśmy do OBIprzedszkola, prowadzonego przez Anię Zioberską i Kamilę Piątek. Po raz kolejny tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma to jak trenowanie pod okiem kogoś doświadczonego. Dziewczyny od razu wyłapywały moje błędy, pomagały odpowiednio wydawać polecenia, bardzo przystępnie wyjaśniały zawiły świat posłuszeństwa sportowego. Z powodu nawałnicy prywatnych i innych spraw musiałam zrezygnować z treningów - nie chciałam ich traktować po macoszemu. Jeśli nie mogę trenować na 100%, to wolę już zrezygnować, utrwalać to, co dotychczas, a wrócić jak już będę mogła się zaangażować. Jednak bardzo dużo przydatnych wskazówek i ćwiczeń mam spisanych w bąblowym kajeciku i korzystam z nich na potrzeby treningów "domowych". Wiele rzeczy, które ćwiczyłyśmy na zajęciach pomaga mi w wypracowywaniu z Bąblem komend zupełnie nie związanych z obi. Samokontrola, równanie do lewej nogi - to absolutne podstawy, które pomagają nam teraz chyba w każdej sytuacji. Bardzo się cieszę, że mogliśmy uczestniczyć chociaż w kilku zajęciach! 


Poza typowo sportowymi treningami Bąbel miał okazję poćwiczyć swoje umiejętności socjalizacyjne i to znów w dość ekstremalnych warunkach. Najpierw zabrałam go do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, gdzie pracuję, jako gościa specjalnego na zajęciach dla dzieci poświęconych psom w sztuce. Naszym zadaniem było opowiedzenie dzieciom jak postępować z nieznanym psem, jakie gesty psy lubią, a jakich nie, oraz oczywiście pokazanie kilku popisowych sztuczek ;) Bąbel na początku był trochę zestresowany (oczywiście zabrałam go wcześniej do muzeum, żeby mógł sobie obwąchać teren, zapoznać się z otoczeniem), ale zachowywał się pierwszorzędnie i z radością odbierał głaski od dzieci. W maju mieliśmy kolejną okazję do spotkania z dziećmi, tym razem wraz z Nitrem i jego opiekunką Olą z bloga Pies we Wrocławiu odwiedziliśmy pobliskie przedszkole, aby znów opowiedzieć dzieciom jak zachowywać się wobec czworonogów, pokazać kilka sztuczek i przede wszystkim opowiedzieć o adopcji i o naszych schroniskowcach. Byliśmy naprawdę ciepło przyjęci, psy spisały się na medal i dzieciom chyba się podobało ;)

Jeśli chodzi o domowe treningi, to nie było ich zbyt wiele, mea culpa. Ale za to Bąbel dostawał solidną porcję dłuższych spacerów - w ramach walki o powrót do szczupłej sylwetki kudłacza ;) I mamy sukces! Waga wskazuje w tym momencie 13,5 kg, co oznacza spadek o prawie 1 kg! Do wymarzonej masy brakuje jeszcze 1 kg w dół, ale i tak jestem już bardzo zadowolona. Pomogło na pewno przejście na dietetyczną karmę VetExpert Obesity, ścisła inwigilacja podkarmiaczy Bąbla oraz właśnie ten dodatkowy ruch. Najbardziej cieszę się z tego, że wraz ze spadkiem wagi Bąbel na powrót stał się ruchliwy, bardziej radosny i problemy z tylną łapą odeszły w niepamięć. Nie zwalniamy i spalamy dalej! :) 


Czerwiec oznaczał dla nas dwie duże psie imprezy - dogtrekking w Trzebnicy i 3. Piknik na Czterech Łapach. Nasz dogtrekkingowy debiut zaliczam jako udany! Mimo niemiłej przygody (przez pewien czas musiałam Bąbla nieść, ponieważ przestraszył się wystrzałów gdzieś w oddali i przywarł do ziemi, odmawiając pójścia dalej...), bardzo miło wspominam to wydarzenie, głównie ze względu na doborowe towarzystwo - dzięki Aria, Jaskier, Orson i Kira! :) Fajnie było też spotkać znów Bohuna, Pufową ekipę i Elizę z Sigmą, którzy startowali w długości mid. Nasze mini było zdecydowanie najlepszym wyborem na początek przygody z dogtrekkingiem, ale chętnie spróbuję sił na dłuższych trasach w przyszłym sezonie. Być może uda nam się w tym roku jeszcze wziąć udział w zawodach w Złotym Stoku. Bąbel fajnie dawał radę kondycyjnie i gdyby nie te wystrzały to dziarsko dotarłby do mety bez większych przeszkód :)
Piknik na Czterech Łapach to już powoli nasza mała psia tradycja. Uczestniczyliśmy w nim w zeszłym roku, bardzo nam się podobało, więc nie było opcji, żeby w tym roku ominąć to wydarzenie! Wzięliśmy udział w wyborach mistera Acana (niestety bez pozytywnego rezultatu, ale liczy się zabawa! :)) i w grze terenowej, gdzie udało nam się znaleźć w gronie 10 najlepszych drużyn, za co otrzymaliśmy różne ciekawe psie fanty (jeszcze nie wszystkie wypróbowaliśmy, a jest wśród nich np. szampon czy naturalne gryzaki). Gra w tym roku była w mojej ocenie jeszcze fajniej przygotowana niż w roku ubiegłym. Ogromny plus dla organizatorów za przygotowanie punktu Fundacji Węgielek, w którym można było nauczyć się jak udzielać pierwszej pomocy czworonogom!

Bąbel idzie zaprezentować się jako kandydat na mistera pikniku :)

Nasz parkowy kolega, Misiek, w nabytej na pikniku muszce od MalinaCrafts prezentował się wspaniale!

No i kończy się lipiec, zaraz sierpień, wrzesień... Nasze plany na ten kolejny kwartał to przede wszystkim powrót do ćwiczenia na własną rękę sztuczek i elementów rally-o oraz podtrzymanie tradycji dłuższych spacerów. Na ambitniejsze cele przyjdzie czas...
Daję sobie też czas na odpoczynek i mały reset. Bardzo tego potrzebuję. Bąbel już miał swoje wakacje w tym roku - był z moimi rodzicami nad morzem (pojechaliśmy z narzeczonym tylko na weekend razem z nimi, bo musieliśmy zobaczyć jak Bąbel zareaguje na plażę i morze, ale nie mogliśmy zostać - praca...) i u babci. Okazuje się, że to prawdziwy pies plażowy! Do wody raczej się nie zbliża, ale kopaniu i bieganiu po plaży nie ma końca. Rodzice twierdzą, że wakacje bardzo mu się podobały ;)

"Spadaj matka, nie idę do żadnej wody..."
Samo szczęście! :)
Zamyślony... Ciekawe co dziś będzie na kolację...
Gdyby tylko ten piasek nie leciał tak do oczu!

A jak Wam mijają letnie miesiące? Odpoczywacie czy może właśnie teraz intensywniej nad czymś pracujecie? Dajcie znać co u Waszych czworonogów!

czwartek, 25 lutego 2016

Liebster Blog Award - do czterech razy sztuka!

Przez psią blogosferę przeszła ostatnio fala Liebster Blog Award, nie ominęła również nas - dostaliśmy aż cztery nominacje - od Z Psiej Perspektywy, Pufoświat, Kojot i If we were dogs. Trochę się tego nazbierało, więc w jednym zbiorczym poście zamieszczamy odpowiedzi. Przyznaję, że nie jestem wielbicielką takich łańcuszków, więc nikogo więcej nie nominuję, ale bardzo miło było mi odpowiedzieć na Wasze pytania! :)



Pytania z psiej perspektywy...

1. Jaką cechę najbardziej lubisz w swoim psie?
Radość życia!

2. Jaki pies marzył Ci się, gdy byłaś mała?
Hmm, chyba żaden, bo bałam się psów. Ale wiadomo, że małe słodkie szczeniaczki na zdjęciach zawsze mi się podobały ;) Chyba kiedyś myślałam o labradorze albo west highland white terrierze...

3. Co byś chciała poprawić w Waszych relacjach?
Chciałabym mieć więcej czasu dla Bąbla - nauczylibyśmy się wtedy na pewno lepiej ze sobą komunikować.

4. Z czym miałaś największy problem podczas wychowywania Twojego psa?
Z szeroką pojętą nieprzewidywalnością, o której rozpisałam się TU. I cały czas mamy kłopot ze stołowaniem się "na mieście"...

5. Nigdy nie żałowałaś przyjęcia pod swój dach czworonoga?
Nigdy! :)

6. Czemu zaczęłaś blogować? Co Ci to daje?
Zaczęłam blogować z potrzeby wygadania się na psie sprawy (i odciążenia przy tym niezapsionych znajomych prześladowanych przez najnowsze doniesienia z życia Czarnego ;)), z chęci stworzenia swego rodzaju pamiętnika, który kiedyś będę ze wzruszeniem przeglądać oraz z potrzeby usystematyzowania "psich działań", czyli przede wszystkim treningów. Chciałam też bardziej "wsiąknąć" w psi świat i wymieniać się doświadczeniami z innymi, pytać o porady lub po prostu pogadać. Wszystko to dało i cały czas daje mi blogowanie (i facebookowanie ;)). Dobrze mieć świadomość, że jest się częścią grupowego wariactwa, a nie jedynym przypadkiem ciężkiej psiej fascynacji! ;)

7. Czy rozmawiasz ze swoim psem?
Pewnie, bardzo często!



Pufopytania

1. Czy zabierasz psa ze sobą wszędzie/w miejsca nietypowe?
Bardzo bym chciała, ale na razie tak nie jest. Najbardziej chciałabym, abyśmy mogli odwiedzać psiolubne knajpki. Niestety na razie Bąbel dość szybko rozprasza się, nudzi i niestety głośno to wyraża (żarełko nie pomaga...). Ale chcemy nad tym pracować! Pufa, Sunia, potrenujecie z nami? :)
Marzy mi się też, żeby móc zabierać psa do pracy, chociaż od czasu do czasu!

2. Czy zdarzają Ci się takie chwile, kiedy masz dość własnego zwierza?
Pewnie, zwłaszcza jak za dużo i za głośno szczeka ;)

3. Mój pies zniesie wszystko czy mam psie hrabiostwo i wydziwiajkę?
Pół na pół, ale w stronę hrabiostwa. Bąbel zniesie wiele, dopóki nie pada. Deszcz wypłukuje z niego entuzjazm do spacerów, kałuże omija, nie znosi także kąpieli. Ale poza tym bardzo dobrze odnajduje się w różnych warunkach mieszkaniowych/pogodowych/temperaturowych - chociaż ma swoje wyraźne preferencje :)

4. Najbardziej nie lubię kiedy inny pies...
Nie daje spokoju Bąblowi, kiedy ten na wszystkie sposoby mu to komunikuje (dochodzi niemal do szczękoczynów).

5. Po co Ci ten cały blog, funpage?
Patrz punkt 6 w odpowiedziach wyżej ;)

6. Spacer z psem po chaszczach i błockach czy przechadzka po mieście?
Jeśli o mnie chodzi - i to, i to! Ale ze względu na Bąbla chyba bardziej to pierwsze - jeśli rozumiemy przez to hasanie bez smyczy po rozległym, bezpiecznym terenie.

7. Randka/bliższa relacja: tylko psiarz, który kocha kłaki w kawie czy niepsiarz też może być?
Bartek, tylko i wyłącznie Bartek, nie ma innej odpowiedzi! :)

8. A może jeszcze jeden pies?
Bardzo chętnie, ale jeszcze nie teraz.

9. Bez psa od razu dajesz się poznać jako posiadacz sierścioka?
Bąbel ma wspaniałą sierść, którą rzadko gubi i dzięki temu bardzo trudno ją odnaleźć na moich ubraniach, więc to na pewno mnie nie zdradza. Ale nie ma chyba rozmowy, niezależnie od jej głównego tematu, żebym o Bąblu nie wspomniała chociażby mimochodem ;) Zatem tak, od razu daję się poznać!

10. Mój pies za nic nie potrafi się nauczyć...
"A kuku", bo ma za krótkie łapki ;) I nie stołowania się w parku...!

11. Ja osobiście dam się pokroić za...
Dobre zdrowie i samopoczucie mojego psa.



Kojot pyta

1. Czy poza psem masz jakieś inne zwierzęta?
Teraz nie, ale w dzieciństwie miałam rybkę Welcię (taaa, taka z niej welonka jak z Bąbla jamnik, wyrosła na dorodnego karasia złocistego...) i szynszylę Benka Beczkę.

2. Czym najbardziej rozbawia Cię Twój pies?
Minami, "gadaniem" i tym jak śmiesznie przebiera łapkami do przodu, gdy macham mu przed nosem szarpakiem ;) Ogólnie cały jest śmieszny, taki pies z kreskówki!

3. BARF czy karma? Dlaczego?
Karma, bo po kuracji wątrobowej podtrzymujemy profilaktycznie dietę z karmą weterynaryjną. I BARF to dieta wysokobiałkowa, a dla psów z problemami wątrobowymi taki sposób odżywania jest niewskazany.

4. Ulubiona zabawka Twojego psa?
Kapcie mamy :P I wszystkie możliwe tekturowe paczki, pudełka - oczywiście do rozszarpania! (Codziennie zadaję sobie pytanie po co inwestuję w jakiekolwiek inne zabawki - ok, bawi się nimi, ale radość z kawałka tektury jest bez porównania!)

5. Jak najbardziej lubicie wspólnie spędzać czas?
Aktywny, długi spacer z innymi psami lub leżenie na kanapie/w łóżku/na podłodze i drapanie za uchem (wiadomo kto kogo ;)).

6. Skąd się wziął u Ciebie pies?
Ze schroniska ;) To dość długa historia, więc zainteresowanych pozwolę sobie odesłać do naszej historii adopcyjnej tu -> część I i II.

7. Pies sam w domu: spokojny czy niszczyciel?
Śpi jak suseł, po przyjściu można łatwo znaleźć miejsce gdzie leżał, bo jest wygrzane (najczęściej: kanapa, kafle w przedpokoju, legowisko).

8. Wyjście do kawiarni z psem czy bez psa?
Chciałabym z psem! Były już próby, ale długa droga przed nami. Będziemy nad tym pracować!

9. Akcje typu "sprzątaj po psie": dobre czy irytujące?
DOBRE I CAŁY CZAS POTRZEBNE!!!

10. Psie gadżety dla Ciebie: masz czy uważasz za zbędne?
Ekhem... Niedługo chyba powstanie wpis-spowiedź z mojego psiego zakupoholizmu, nie znowu jakiegoś szalonego, ale jednak... ;) Mam srebrny wisiorek zrobiony na zamówienie z wygrawerowaną łapą Bąbla (precyzyjny grawer na podstawie skanu łapy). I 3 saszetki-nerki, a mimo to zawsze szukam nowych. I teraz jeszcze szykuję się na polowanie na sprzęt dogtrekkingowy, psi i ludzki. To chyba mówi samo za siebie.

11. Które z Was chodzi modniej ubrane?
Zdecydowanie Bąbel - ma szelki uszyte na miarę! ;)



If we were dogs... we would know the best answer :)

1. Imię Twojego psa ma jakąś historię? Jakie ksywy przyczepiły mu się do ogona po oficjalnym imieniu?
Dość długo myślałam na imieniem, ale chciałam, żeby było raczej takie lekkie i zabawne, "Bąbel" trochę chodziło mi po głowie, ale wiedziałam, że dopiero jak wypatrzę w schronie tego mojego psa to będę mogła pomyśleć o imieniu. Czarnuch wpadł w oko, były różne pomysły, ale "Bąbel" pasował mi najbardziej, bo to był taki poczciwy piesek. Potem okazało się, że imię jak najbardziej odpowiada jego osobowości - pełnego radości, przezabawnego psa! Zwracamy się do niego jednak bardzo często innymi określeniami, np. Bubu (najczęściej), Bubek, Bumbox, Czarny, niekiedy nawet rozbudowanymi - Agent Bąbel, Komisarz Bąbel, Czarna Rozpacz, Czarna Perła (tu prym wiedzie mama ;)). Oczywiście padają też tradycyjne zawołania: brudas, smrodek, serdel i parówa!

2. Czego nauczył Cię Twój pies?
I czego uczy cały czas - cierpliwości, radości z drobnych rzeczy, odpuszczania sobie, gdy nie warto się czymś przejmować, ogólnego wyluzowania.

3. Duże cele spacerowe. Gdzie chciałabyś wyjechać ze swoim psem, nieograniczona drogą, kasą etc.
Przejść się wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego, poza sezonem, ale gdy jest słońce i w miarę ciepło - to by było coś :)

4. Gdybyś miała możliwość zmiany jednej cechy u swojego psa to byłaby to...?
Szczekliwość w nieodpowiednich momentach.

5. Idealny pies - stojąc na tylnych łapach dyszy w twarz, średniak, kieszonkowy?
Trudne pytanie! Z jednej strony chciałabym mieć nawet mikropsiaka, żeby móc do zabierać bez problemu w wiele miejsc. Z drugiej strony z takim małym średniakiem jak Bąbel jest mi chyba najlepiej - jeszcze uniosę w razie czego, ale już czuję się bezpieczniej jak idę po zmroku. Lubię też duże rasy, np. nowofundlandy - taki też by mi się marzył... Odmawiam odpowiedzi na to pytanie! ;)

6. Nigdy nie nauczę mojego psa (czego nie chcesz go nauczyć, dlaczego?).
Może nie nigdy, ale nie planuję uczyć Bąbla aportowania, on sam zresztą nie ma specjalnych ciągot w tym kierunku. Podejrzewam, że to ćwiczenie tylko by go nakręcało, a zależy mi przede wszystkim na jego fizycznym i psychicznym zmęczeniu po spacerze i następnie wyciszeniu w domu, a nie nabuzowaniu. Chcę jednak nauczyć go komendy "przynieś" dotyczącej wskazanych przedmiotów w domu.

7. Chwile grozy, czy przydarzyło Wam się coś z gatunku przerażających historii.
Ucieczka - i to dwukrotna. Raz zupełnie niespodziewanie ogłuchł i pognał za jakimś zapachem w drodze do parku niedaleko domu, akurat był wtedy na wieczornym spacerze z tatą, ja byłam na mieście, przyjechałam do domu, chodziliśmy wszędzie po okolicy, szukaliśmy go, mnie przed płaczem chroniło chyba tylko stężenie adrenaliny we krwi. Poszłam z tatą w miejsce, gdzie zwiał i tam mieliśmy się rozdzielić i pójść w różne strony, ale nagle zobaczyłam charakterystyczny cień wesoło drepczący w naszą stronę z parku... Co za agent! Brudny, mokry, zadowolony, wrócił tam, gdzie przyzwyczaił się, że zawsze przechodzimy! Drugi raz zwiał przez wystrzał sztucznych ogni, ukrył się w sklepie spożywczym blisko domu, pani ze sklepu odczytała adresówkę i znalazł się ekspresowo, ale i co się nadenerwowaliśmy to nasze.

8. Twój pies mówi, wstaje rano, otwiera paszczę i co słyszysz?
Od poniedziałku do piątku - "Jeszcze 5 minut...", w weekendy - "Cześćcześccześćcześć wstawajnooooooochodźmyjużchodźchodźchodź na spaceeeeeeeeeeeeeeeeeer!"

9. Największa ohyda, którą zeżarł Twój pies.
Ech, na pewno znalazł coś ohydnego na trawie w parku, wolę nie wiedzieć. Na szczęście nie je odpadów biologicznych, ale spleśniały chleb czy stare kości - mmm delicje!

10. Czy musiałaś z czegoś zrezygnować dla psa/przez psa.
Na pewno, ale już nie pamiętam z czego, bo z psem jest tak fajnie :)

11. Czy poznałeś nowych ludzi bezpośrednio dzięki psu, czy odwracając psa ogonem, ktoś ze znajomych wypadł z tego powodu?
Zdecydowanie to pierwsze - poznałam i wciąż poznaję świetnych ludzi, z którymi mogę pogadać nie tylko o psach! A niektórzy znajomi, powiedzmy, z dystansem patrzą na moją psią pasję, ale nikt się raczej na nas nie wypiął.

Uff, to już koniec! W następnym wpisie zaserwujemy Wam trochę przesądów i pogłosek o czarnych psach... Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym temacie, słyszał jakieś fajne historie, w stylu, że pies z czarnym podniebieniem może zjeść dziecko, itp.? ;) Mogą też być łagodniejsze, ale chętnie poczytam z czym się zetknęliście! Tymczasem za parę chwil spróbuję wyciągnąć Bąbla na wieczorną przebieżkę, chociaż czarno to widzę - pogoda nie sprzyja...

wtorek, 3 listopada 2015

Podsumowanie października i plan pracy na listopad

Październik, a zwłaszcza jego druga połowa, okazał się pasmem sukcesów, pomimo tego, że czasu miałam mniej i musiałam złapać rytm praca-uczelnia-wszystkoinne ;) Duma mnie rozpiera (z Bąbla oczywiście!) i mam nadzieję, że to tylko zapowiedź kolejnych postępów - Czarny jest niesamowity! Nic więcej nie mówię, tylko od razu przechodzę do podsumowania :)


Podsumowanie października - szkolenie i ćwiczenia


Podstawy i ćwiczenia ogólnorozwojowe:

  • chodzenie przy nodze na smyczy - wciąż trochę za rzadko ćwiczone, ale udawało się ostatnio nawet bez smaka w ręce, tylko na sam target dłoni! - 80%
  • wzmocnienie przywołania - wysoki poziom cały czas utrzymany :) chociaż zdarzało się, że musiałam robić z siebie niezłą wariatkę krzycząc "AAAAAA!", gdy metody po dobroci (tzn. wołanie po imieniu i uciekanie) zawodziły ;) - 95%
  • zostań - jest poprawa w stosunku do zeszłego miesiąca, ale musimy jeszcze poćwiczyć, żeby wrócić do formy z czasu czerwcowego kursu - 40%
  • samokontrola z użyciem smaczków - niewielkie uwstecznienie jeśli chodzi o popisowe niezjadanie smaków położonych na łapach ;) ale też zdecydowanie mniej ćwiczyliśmy - do nadrobienia! - 70%
  • tropienie - za mało, za mało, za mało! z mojej winy, stanowczo do nadrobienia w listopadzie - 10%
  • ćwiczenia z balansu ciała - piłki fitness jednak nie napompowaliśmy w tym miesiącu, ale dosłownie rzutem na taśmę w ostatnim tygodniu opanowaliśmy niezłą sztuczkę związaną z balansem - przyklękam na jedno kolano (nogi pod kątem prostym!), a Bąbel wskakuje na moją nogę (udo/kolano?)! powierzchnia niewielka, więc chwieje się Czarne trochę, ale niesamowicie pewnie czuje się przy samym wyskoku i lądowaniu, nie spodziewałabym się tego, a to na pewno dzięki piłce! nie mogę tego zaprzepaścić, piłkę w listopadzie napompuję i przygotowujemy się do ćwiczenia wskakiwania na plecy :) - 60%
  • spacery - z powodu braku czasu mniej też było dłuższych i bardziej aktywnych spacerów, jednak zaliczyliśmy kilka fajnych treningów w plenerze, w tym jeden naprawdę świetny z naszymi psimi znajomymi, pod okiem niezawodnej Elizy :) wtedy też Bąbel opanował sztuczkę z kolankiem oraz dopracowaliśmy kilka innych ćwiczeń (patrz niżej ;)) - 80%


Sztuczki, różne komendy:
  • obrót wokół własnej osi w obie strony na dwie różne komendy - stwierdzam oficjalnie, że mamy to! :) teraz tylko szlifowanie i utrwalanie, coby się piesowi nie zapomniało - 100%
  • chodzenie na dwóch łapach, wstęp do tańczenia (obrót wokół własnej osi na tylnych łapach) -  są postępy, ale niezbyt wielkie, na pewno będzie lepiej, gdy wrócimy do regularnych treningów z piłką fitness - 70%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - tu właściwie mogę napisać to samo co miesiąc temu... na dworze (koniecznie na trawie!) tylko się turla, w domu tylko zdycha i zagwozdka jak była, tak jest... długa droga przed nami, ale nie dam za wygraną! pracujemy też nad zdechlakiem "z wysokości" - to znaczy, żebym nie musiała wodzić Bąbla cały czas za nos przykucnięta obok, tylko żebym mogła stać normalnie wyprostowana ;) - 20%
  • czołganie się - jest znacznie lepiej i chyba nawet mu się spodobało ;) - 80%
  • płynne zmiany siad-waruj - no uwielbiam tego psa! idzie mu naprawdę niemal idealnie, myślę, że w listopadowym podsumowaniu napisze już, że to mamy! :) - 85%
  • ukłon - mamy to już prawie, prawie! :) - 90%

Prawie jak ukłon ;) Ale ten kontakt wzrokowy!

  • slalom między nogami - wciąż idzie nieco opornie, podobnie jak ósemka pomiędzy nogami, więc pracujemy dalej - 60%
  • ćwiczenia dążące do opanowania wskakiwania na ręce - tymczasowa blokada minęła i Bąbel już dzielnie wskakuje jednym susem na moje kolana, gdy siedzę na krześle - chyba przejdziemy powoli do dalszego etapu! :) - 70%
  • out - nasze najnowsze osiągnięcie dzięki wspomnianemu treningowi z elementami agility z Elizą, wciąż do dopracowania, ale Bąbel w końcu zrozumiał, że czasem naprawdę chcę od niego, żeby coś obszedł dookoła ;) - 70%
  • równaj do lewej nogi - spodziewałam się, że zajmie nam co najmniej dwa miesiące opanowanie tego w takim stopniu, w jakim mamy to po miesiącu - drobne poprawki i będzie idealnie! - 80%
  • stópki (czyli Bąbel oparty na moich stopach swoimi przednimi łapkami idzie ze mną do przodu :)) - na koniec zestawienia zatrzymałam hit hitów! byłam długo przekonana, że co jak co, ale z tą sztuczką nie damy rady, nie i już - ale pomyślałam ok, cierpliwości, spróbujmy powolutku, najwyżej zrezygnujemy... I MAMY TO! już w kilka dni Bąbel załapał o co chodzi, a teraz niekiedy nawet sam z siebie w czasie ćwiczeń ustawia się do tej sztuczki, myśląc, że o to mi chodzi, gdy długo nic nie mówię - pańcia pęka z dumy! :D - 100%!!!

Lecę!

Wiem co masz w tej ręce!
Wykończą mnie tymi skokami...

Plan pracy na listopad

[Standardowy plan obejmuje zawsze ćwiczenia podstawowe i ogólnorozwojowe oraz utrwalanie tego, co już opanowaliśmy, więc nie będę tego już przepisywać, skupię się na sztuczkach i dodatkowych elementach zaplanowanych na ten miesiąc.]

  • ciąg dalszy chodzenia na dwóch łapach i tańczenia
  • zróżnicowanie zdechł pies a turlaj się
  • dopracowanie outów, ukłonu, czołgania się, siad-waruj-wstań, slalomu między nogami i ósemki
  • kontynuacja ćwiczeń prowadzących do wskakiwania na ręce - level wyżej :) - i próby ze wskakiwaniem na plecy
  • wprowadzenie podskoku w miejscu równo z pańcią ;)
  • wprowadzenie komendy suseł
  • wstęp do świadomości zadka - cofanie się
  • elementy agility
  • RALLY-O - złapałam bakcyla jak nie wiem :) chcemy zacząć poważnie ćwiczyć, zgodnie ze wszystkimi zasadami, żeby móc w przyszłym sezonie wystartować w zawodach!

Nie uciekniesz mi!

Hop!


No, to mamy wszystko uporządkowane na ten miesiąc, nic tylko ćwiczyć! :) Zdjęcia w dzisiejszym wpisie były zrobione na jednym z październikowych wypadów na placyk. Oby pogoda sprzyjała takim treningom na (względnie) świeżym powietrzu ;)

poniedziałek, 21 września 2015

2. Piknik na Czterech Łapach - relacja i zdjęcia

Wczoraj spędziliśmy bardzo miło czas w doborowym psim towarzystwie! A to dlatego, że odbywał się już po raz drugi (na poprzednim nas zabrakło) Piknik na Czterech Łapach. Atrakcji było co nie miara i Bąbel dopiero teraz powoli odzyskuje siły (zdrowo zmęczony pies: bezcenne ;)). 


Na boisko przy stadionie olimpijskim przybyliśmy już około 10 rano. Pogoda nie zwiastowała niczego dobrego, ale nie daliśmy się zwieść i wkrótce zza chmur zaczęło wychodzić słońce i przyjemnie grzać w plecy, chociaż chłodny wiatr co jakiś czas przynosił kolejne chmury. Czas spędzaliśmy jednak aktywnie, więc o przemarznięciu nie było mowy! Bąbel miał czas w spokoju obwąchać cały teren i chwilę się wyhasać, dzięki czemu potem łatwiej było o jego koncentrację. Swoją drogą, chyba nam ktoś psa podmienił, albo raczej Bąbel pokazał swoje prawdziwe oblicze - spisał się doskonale, reagował na każde przywołanie, na każdą komendę, z innymi psami bawił się grzecznie, nie szukał guza (tylko z jednym psiakiem się obszczekali, ale nie wchodzili sobie w drogę; a innym razem komisarz Bąbel interweniował w sprzeczkę corgich i od razu wszyscy się uspokoili! :D), nie zaczepiał się - po prostu psi ideał, jestem z niego bardzo dumna! Wytrzymał ponad 6 godzin w dobrym humorze i skupieniu wtedy, gdy było trzeba, dopiero pod koniec pikniku trochę zaczął szczekać i widać było, że przyjął postawę "nuuudy, chodźmy gdzieś dalej!". Akurat zaczęło kropić i pogoda sama nas przegoniła, więc wszystko udało się idealnie :) 

Dwa Bąble...?

A nie, to tylko nowa koleżanka - Mamba! :)

Wróćmy jednak do przebiegu pikniku! Gdy organizatorzy byli już gotowi, zgłosiliśmy się do wszystkich możliwych konkurencji - czyli zawodów w terenie, medalu za adopcję i wyborów miss i mistera Acana Polska. W samo południe zaczęły się zawody w terenie, które polegały na zabieraniu tzw. "kanad" w wyznaczonych punktach. Na każdym stanowisku czekały na nas pytania dotyczące na przykład prawidłowego żywienia czworonogów, psiej mowy ciała czy treningu z klikerem. Było także kilka punktów z zadaniami wymagającymi aktywności nie tylko głowy, ale i ciała - mini tor agility, slalom na czas czy...zbieranie kupek (to już zadanie dla właścicieli - spokojnie, kupki były z kolorowej modeliny :D). Szło nam całkiem nieźle i w sumie zdobyliśmy 40 kanad, za co Bąbel odebrał w nagrodę zabawkę, którą bardzo polubił. W tabeli wszystkich konkurencji zaliczyliśmy tylko jedno haniebne zero - za aport ;) Nigdy tego nie ćwiczyliśmy i przyznam, że nawet nie mam specjalnie chęci uczyć Bąbla aportu (zdecydowanie działałoby to na niego tylko pobudzająco, a nam potrzeba opanowania i samokontroli), więc zupełnie mi to zero nie przeszkadza ;) Bawiliśmy się świetnie, a pomagali nam mój Bartek i oczywiście tata, który jak zawsze wszystko dokumentował fotograficznie.

Nowa zabawka.
Po oddaniu karty zawodów w terenie zjedliśmy po burgerze z foodtrucka Byczy Burger (bardzo smaczny!), a Bąbel w tym czasie wsuwał żwacza kupionego na jednym ze stoisk piknikowych. Poza zawodami bowiem można było na pikniku zaopatrzyć się we wszystko co każdemu psu i psiarzowi potrzebne - i to w promocyjnych cenach. Wysokiej jakości karmy, przysmaki, zabawki, ręcznie robione obroże, muszki i chustki, i wiele więcej! Dla chętnych dostępny był też mobilny salon dla psów "Czyste Łapy" oraz porady zoopsychologa, instruktora szkolenia, weterynarza i specjalisty do spraw żywienia. Bąbel poza dwoma żwaczami i zabawką-nagrodą dostał ręcznie wykonaną muszkę od Malina Crafts, w której prezentował się wyjątkowo elegancko. 

Bąbel zachęcony parówką patrzy do góry, żeby zaprezentować muszkę :)

Po wręczeniu medalu.

Do muszki wkrótce doszła jeszcze jedna ozdoba - medal za adopcję. Wszyscy, którzy adoptowali swojego psiaka ze schroniska, fundacji lub przygarnęli znajdę mogli zaprezentować się ze swoim czworonogiem na ringu i otrzymać pamiątkowy medal. W czasie trwania całej imprezy była też prowadzona zbiórka karmy i akcesoriów dla bezdomnych zwierząt. Swoje stanowiska na pikniku miały ponadto różne fundacje, m.in. Fundacja Węgielek czy TOZ Wrocław (DT Psy Mirona), które prezentowały psiaki do adopcji - jedna śliczna, ruda, niesamowicie przyjazna sunia znalazła dom! Nie ma się co dziwić, mi wystarczyło 10 sekund głaskania jej i patrzenia w śliczne oczka, żeby przepaść... Dobrze, że znalazła swoich ludzi! I mówcie co chcecie, ale pies wie, kiedy jest chciany, kiedy dostaje szansę, kiedy dostaje dom - z pyszczka tej suni, gdy przez resztę pikniku była prowadzona przez swoją nową rodzinę, nie schodził uśmiech, a oczy jej lśniły! Piękny widok! :) Mojemu czarnemu wariatowi oczywiście też gały się błyszczały, bo wiedział, że w saszetce mam dużo parówek. W kolejnej prezentacji, w czasie wyborów mistera, Bąbel zaprezentował się pięknie i dla mnie ma tytuł mistera misterów :) Nie zakwalifikowaliśmy się jednak do finałowej trójki, ale to nic, zabawa była świetna. I gratulujemy zwycięzcom! Szkoda tylko, że przejście po ringu było jedynym elementem prezentacji - fajnie by było, gdyby w kolejnych edycjach organizatorzy pozwolili każdemu pokazać np. 2-3 sztuczki, tak żeby nie trwało to bardzo długo, ale żeby psiaki mogły pokazać coś wyjątkowego.

Ten kontakt wzrokowy! Uwielbiam tego psa (a on uwielbia parówki).
Ta niewidoma słodycz szuka domu - malutki, śliczny, spokojny Sergiusz.

Cyryl z DT Psy Mirona też szuka swojej rodziny!

W międzyczasie odbywały się na ringu pokazy psich sztuczek (Bąbel, poprzeczka podniesiona wysoko, ćwiczymy!) i ćwiczeń z obrony - wówczas wszyscy właściciele zostali poproszeni o przypięcie zwierzaków na smycze - i dobrze, bo emocje sięgały zenitu. Bąbel nie przepuściłby okazji do interwencji ;) Pokazy były świetne! Brały w nich udział zarówno psy rasowe, jak i adoptowane kundelki, zresztą na całym pikniku można było spotkać plejadę ras i możliwych mieszanek. Wyżeł, niżeł, grubeł, chudeł... Sami wiecie ;) A wszystkie psiaki takie wspaniałe!

Dwa szczeniaczki - owczarek belgijski malinois i buldog angielski.

Od lewej Emil, kolega z kursu Bąbla, Bąbel, Pufa i Kojot.

Poniżej jeszcze kilka kadrów z pikniku. To był bardzo udany dzień - poznaliśmy nowych znajomych i spędziliśmy też miłe chwile z naszą stałą parkową ekipą (Sigma, Pufa, Jaskier, Tajga, Fafik - pozdrawiamy! :) i specjalne pozdrowienia dla organizatorów, m.in. Bohuna i jego Państwa!). Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też będziemy mogli uczestniczyć w tej świetnej imprezie dla psów i psiolubnych! :)



Nie tylko człowieki miały ochotę na burgery... Sigma i Muka oraz pani Muki :)

Piękna Sigma!

Wariat się bawi.

"To co, druga runda?" cytując Psie Sucharki ;)


Kira - Polish Parkour Dog mówi "co się gapisz żenado ludzka?" ;)
  
Mam słabość do buldożerów :)

Przyczajony Bąbel, ukryty pies.

Włoski mafiozo! Świetny psiak! :)

Ktoś tu chyba wybiera zabawkę...




piątek, 4 września 2015

1. urodziny adopcyjne Bąbla - fotorelacja

Wczoraj obchodziliśmy pierwsze adopcyjne i około trzecie-i-pół urodziny Bąbla. Ten rok minął bardzo szybko. Mam nadzieję, że Bąbel czuje się członkiem rodziny w takim samym stopniu, jak my czujemy, że nim jest. Nie wyobrażamy sobie już życia bez niego! :) Na urodziny miał więc zapewnioną moc atrakcji - zapraszam na fotorelację!

Zamówienie z zooplus przyszło w samą porę (na paczkę z Fera.pl niestety wciąż czekamy, a tam jest ciąg dalszy prezentów!) i Bąbel mógł zabrać się za rozpakowywanie... 

Jednak pańcia musiała trochę pomóc z otwarciem kartonu, chociaż już było blisko!

A w środku same niespodzianki! Tu akurat widoczne rzeczy zamówione dla Arii, Bąblowe atrakcje są pod spodem ;)

 Nowa super pluszowa zabawka do ciumkania! Aktualnie chyba jedna z ulubionych. I zmarszczony nos "na świnkę" ;)

"Co masz?" - a oto prawdopodobnie niemożliwy do rozszarpania szop pracz - czy przejdzie test destruktora Bąbla, to się okaże! Przy prawej dolnej krawędzi zdjęcia widać resztki z prób rozpakowania paczki przez solenizanta. Nie mówiąc już, że prawie wszedł do pudła.

Daj, daj, daj!

No dawaj w końcu to serducho!

Jakiś czas później przyszedł czas na tort...

...z parówek, psiego pasztetu w tubce, sera żółtego i łososiowych serduszek.

Jedzony elegancko, przy stole...

Po chwili już go nie było!

Wieczorem w parku odbyła się urodzinowa impreza i okazało się, że mamy najlepszych psich znajomych na świecie! (nie żebym kiedykolwiek w to wątpiła :)) Bąbla powitało głośne "Sto lat". Było ponad 15 psów z właścicielami, a niektórzy, mimo apeli o zaniechanie takich działań, przynieśli dla Bąbla prezenty. Sigma, Tajga, Aria, Pufa, Jaskier, Fafik, Roko, Lila, Louis, Wena, Całka, Abbey, Borys, Broadway, Alex, Bruno (mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, proszę się upominać!) i Wasi superowi właściciele - dziękujemy, jesteście najlepsi, nie zapomnę tego wieczoru! :) Na zdjęciu wszyscy dostają urodzinową parówkę od Bąbla, chociaż akurat na tym ujęciu Bąbel próbuje podkraść porcję Tajgi...

Tu z kolei Tajga nieśmiało prosi o dokładkę, gdy Roko dostaje swój przydział.

Była super atmosfera, psiaki zachowywały się bardzo ładnie, mimo że było naprawdę niezłe zamieszanie! :) Z Bąbla jestem wyjątkowo dumna, ponieważ puszczony luzem w każdej chwili, nawet gdy kogoś obszczekiwał, dawał się odwołać, reagował idealnie, po prostu pies doskonały! Czyżby już po 3 dniach ćwiczeń w ramach planu pracy na wrzesień były takie efekty? ;) Tu na zdjęciu od lewej: Tajga, Roko, Borys i Abbey.

Solenizant z szerokim uśmiechem nie krył radości!
  
Zakochana para, sznaucerka Pufa i bullterier Fafik :)

Louis i Broadway szaleją!

Bąbel z najlepszą koleżanką Sigmą, tradycyjne podgryzanie się i kotłowanie.

Masz nie szczekać na Fafika, zrozumiano?!

Trzy czerwone smycze, a na ich końcach mopsik Alex, seter irlandzki Jaskier i golden retriever Broadway.

Sto lat kochany Bąbelku! :)