Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2015

Podsumowanie września i plan pracy na październik

Przyszedł czas na podsumowanie pierwszego miesiąca systematycznej, zaplanowanej pracy. Oczywiście mam sobie sporo do zarzucenia i nie wszystko udało się tak, jak sobie zaplanowałam, ale już wiem, że lepiej pracuje się z ustalonym harmonogramem, chociażby najbardziej ogólnym. I najbardziej cieszę się z tego, że codziennie treningi na dobre weszły mi w krew i dzień lenia nie oznacza już braku treningu tylko po prostu krótsze ćwiczenia ;) Chociaż przyznam, że 2-3 dni lenia się trafiły, ale nie wszystkie z mojej winy - czasem praca zawodowa decyduje za mnie. Zacznijmy jednak po kolei - ocenię wszystko nad czym pracowaliśmy w skali procentowej, odnosząc się bezpośrednio do tego, co sobie założyłam we wpisie wrześniowym. Liczba procentów odpowiada łącznie: mojemu stopniowi zaangażowania w ćwiczenia, spełnieniu danego założenia treningowego i widocznym postępom. Pod podsumowaniem znajdziecie jeszcze nasz plan pracy na październik, w wersji skróconej (dotyczący tylko szkolenia, pielęgnację i sprawy ogólne będziemy już raczej pomijać, pozostaną w domowym kajeciku, a na blogu skupimy się przede wszystkim na codziennych zachowaniu i sztuczkach), bo podsumowanie września mówi właściwie wszystko, ale dla nas to też pomoc, gdy mamy wszystko usystematyzowane w jednym miejscu :) No to do dzieła!

Próbujemy pozować - chyba powinniśmy to uwzględnić w planie ćwiczeń ;)


Podsumowanie września


A. Szkolenie i ćwiczenia:
  • chodzenie przy nodze na smyczy - częściej ćwiczone w pierwszej połowie miesiąca, są postępy, ale mogłyby być większe, gdybym i w drugiej połowie bardziej się w to zaangażowała - 60%
  • wzmocnienie przywołania - jest świetnie, nawet w trudnych rozproszeniach! ale nad tym nigdy nie przestaniemy pracować :) - 95%
  • zostawanie na dworze - paradoksalnie lepiej niż w domu, ale zdecydowanie za mało ćwiczyliśmy, i w domu, i na dworze - 10%
  • samokontrola z użyciem smaczków - smakołyki na dłoni, na dywanie w domu, na ziemi w parku - żaden problem! a gdzieś od drugiej połowy miesiąca świetnie wychodzi popisowy numer, czyli smaczki położone na łapach, gdy Bąbel jest w pozycji waruj ;) komenda zwalniająca 'proszę' działa, wcześniej czarnuch nie tyka nagród! - 95%
  • problemy wychowawcze - dzięki wzmożonej aktywności umysłowej i fizycznej Bąbel znacznie lepiej się zachowuje, jest bardziej przewidywalny, rozładowuje zdrowo energię, lepiej też się odwołuje (patrz wzmocnienie przywołania powyżej :)), zaczął też konkretnie reagować (=słuchać! chociaż czasem pyskuje ;)), gdy jestem na niego zła - a raczej ja nauczyłam się w odpowiedni sposób na niego krzyknąć, żeby oprzytomniał - ale wciąż nad tym pracujemy, ostatnio najbardziej kłopotliwe jest szczekanie i próby łapania i szarpania za smycz albo co gorsza części ubrań, wymuszanie zabawy - tu mniej więcej od dwóch tygodni mam znaczy postęp w reagowaniu na moje niezadowolenie z powodu takiego zachowania, ale wciąż różnie bywa i chciałabym też, żeby moi rodzice konsekwentnie reagowali w takich przypadkach - 50%
  • tropienie - więcej ćwiczyliśmy w pierwszej połowie miesiąca, za rzadko też na dworze, musimy popracować nad regularnością tych treningów, bo przynoszą świetne rezultaty (nochal pracuje, pies się zdrowo męczy, uczy się skupienia) - 30%
  • ćwiczenia z balansu ciała na piłce fitness - kupiliśmy ją dopiero w połowie miesiąca i zrobiliśmy po prostu taki 'tydzień fitness', gdy ćwiczyliśmy na niej codziennie, w przyszłym miesiącu planujemy dwa takie tygodnie (nie chce mi się pompować piłki co drugi dzień, a stale napompowana zabiera za dużo miejsca - ale dwa razy w miesiącu się napompuje ;)) - 60%
  • spacery - udało nam się zaliczyć kilka naprawdę świetnych wypadów na placyk treningowy (mini tor agility nie ma już dla Bąbla tajemnic!), dłuższych spacerów bądź psich wydarzeń (patrz poprzedni wpis na blogu ;)), właściwie co weekend Bąbel miał dodatkowe atrakcje i więcej aktywności fizycznej, mam nadzieję, że wraz ze zmianą pogody utrzymamy mimo wszystko tę tendencję, bo rezultaty są świetne :) - 95%


Sztuczki:
  • obrót wokół własnej osi w obie strony na dwie różne komendy - czasem zdarza mu się podskakiwać w czasie obrotu, ale ogólnie mamy to już bardzo dobrze opanowane - 90%
  • chodzenie na dwóch łapach, wstęp do tańczenia (obrót wokół własnej osi na tylnych łapach) - jest bardzo duży postęp i na pewno ważną rolę odgrywa tu też piłka fitness - w kolejnym miesiącu będziemy tańczenie kontynuować i zaczniemy pracę nad susełkiem - raz Bąblowi wyszedł przypadkiem właśnie przy okazji tych ćwiczeń, więc musi się udać! :) - 80%
  • rozróżnienie zdechł pies a turlaj się - tu mam zagwozdkę, bo turlanie Bąbel robi tylko na dworze i tam głównie ćwiczyłam to rozróżnienie, niestety jak na razie z marnym skutkiem, kilka zaledwie pozytywnie zakończonych prób, a tak to przeważnie jego entuzjazm każe mu od razu się turlać, bo przecież może trafi się lepsza nagroda niż za samego zdechlaka! to zatem będziemy zdecydowanie kontynuować, a poza tym chciałabym go przekonać, że w domu też można się turlać, bo na razie w grę wchodzi tylko powierzchnia naturalnie trawiasto-liściasta... za to domowy zdechlak coraz lepszy! - 30%
  • czołganie się - wymaga dalszych powtórek, ale jest postęp - 70%
  • płynne zmiany siad-waruj - jest lepiej, ale jeszcze nie idealnie - 50%
  • wprowadzenie komendy wstań - udało się rzutem na taśmę przedwczoraj, jako wstęp do tego co poniżej ;) - 80%
  • ukłon - zaczęliśmy ćwiczyć przedwczoraj (jako zamiennik wobec pierwotnie planowanego w harmonogramie podskoku - żeby nie ćwiczyć na raz tyle intensywnych sztuczek, jak tańczenie) i mamy już na koncie kilka idealnych ukłonów, ale czasem coś się gmatwa w futrznym łebku ;) opanowanie ukłonów do perfekcji to zadanie na październik! - 50%
  • slalom między nogami - na początku szło baaardzo opornie, ale po tygodniu już coraz lepiej, myślę, że jesteśmy gdzieś za połową drogi do perfekcji :) - 60%
  • dodatkowo zaczęliśmy też ćwiczenia dążące do wskakiwania na ręce - na początku miesiąca Bąblowi szło świetnie i już bez problemu jednym susem wskakiwał mi na kolana, gdy siedziałam na krześle, ale teraz jakby się przyblokował, więc będziemy próbować innych sposobów - 50%


B. Pielęgnacja:
  • mycie zębów - zdecydowanie za rzadko i wcale mnie nie zwalniają genialne dentystyczne smakołyki, o których będzie w jednym z kolejnych wpisów... - 10%
  • czesanie, czyszczenie uszu i oczu - mogłoby być lepiej, ale jest w miarę systematycznie, zwłaszcza czesanie, które Bąbel uwielbia - 70%
  • weterynarz - kontrola pazurów i wagi - 100%
C. Ogólne:
  • znacznie wzmocniona więź między mną a Bąblem - z tego chyba cieszę się najbardziej! :)
  • udało się też wypracować odruch brania na właściwie każdy spacer smaczków albo jakiejś zabawki, chociaż nie zawsze korzystamy z tego, co wzięliśmy ;) linka treningowa była często w użyciu w pierwszej połowie miesiąca, teraz rzadziej, bo mniej było treningów typowo plenerowych, ale będzie używana regularnie, żeby w razie czego opanować wariata;
  • muszę dalej pracować, żeby nie upominać Bąbla imieniem - chociaż jest postęp, bo w pierwszym odruchu mówię już teraz najczęściej "co ty robisz?!" i widzę, że czarny zaczyna kumać, że wtedy pańcia jest zagniewana ;)
  • zdjęcia wciąż przeważnie robi mój tata, ja tylko czasem telefonem - to musi się zmienić :)
  • wraz z początkiem roku akademickiego i intensywnej pracy, żeby napisać i obronić magisterkę w czerwcu (nie wspominając o obowiązkach wynikających po prostu z pracy zawodowej), muszę się porządnie zmotywować, żeby przygotować kilka wpisów na bloga 'do przodu' i zaplanować aktywność - pomysłów mam bardzo dużo, tylko muszę dobrze zorganizować to wszystko w czasie.

Coś mi chyba wpadło do oka w tym pędzie...


Plan pracy na październik


Do ciągłego ćwiczenia i utrwalania:
  • luźna smycz, chodzenie przy nodze
  • przywołanie w rozproszeniach
  • zostawanie w domu i na dworze
  • samokontrola
  • tropienie
  • balans na piłce fitness
  • konsekwentne upominanie lub ignorowanie Bubka przez wszystkich domowników w określonych sytuacjach, wypracowanie wspólnej metody postępowania i nie upominanie imieniem
  • utrzymanie aktywności fizycznej w formie dłuższych spacerów i treningów na placyku dla psów bez względu na temperaturę na dworze ;)

Sztuczki:
  • ciąg dalszy chodzenia na dwóch łapach i tańczenia
  • zróżnicowanie zdechł pies a turlaj się
  • siad-waruj-wstań i mixy tych komend
  • dopracowanie ukłonu
  • dopracowanie slalomu między nogami
  • dopracowanie czołgania się
  • kontynuacja ćwiczeń prowadzących do wskakiwania na ręce
  • wprowadzenie podskoku
  • wprowadzenie komendy suseł
  • wstęp do świadomości zadka (Sigma naszą inspiracją! :D)


Jak zawsze jesteśmy otwarci na wszelkie Wasze porady, wskazówki, krytyki - piszcie proszę! :) Zdjęcia w tym wpisie są z jednego z ostatnich spacerów. Postaram się jednak w przyszłym miesiącu mieć jakąś konkretną dokumentację postępów czarnucha :) I na pewno powstanie niedługo ogólny wpis na temat sztuczek - lista tych, które umiemy, które ćwiczymy i które nam się marzą, stopniowo aktualizowana. Bo przecież nie wiecie nawet, że popisowym numerem Bąbla jest sztuczka "wstydź się", którą umie już od dawna! :) To tyle, lecimy na wieczorny meeting na psiej polance w parku!

Wszyscy lewa noga do przodu! :D

wtorek, 1 września 2015

Początek roku szkolnego, czyli plan pracy na wrzesień

Do tej pory szkolenie Bąbla, poza momentem, kiedy uczestniczyliśmy w kursie, nie było zbytnio usystematyzowane. W czasie kursu zaczęłam prowadzić zeszyt, żeby nie zapomnieć ważnych uwag Elizy i notować wszystko, czego się uczymy, aby móc potem ćwiczyć. W wakacje wszystko trochę się oczywiście rozmyło... Ale nie ma tak dobrze Czarnuchu! Postanowiłam od września co miesiąc systematycznie przygotowywać dla Bąbla (i dla siebie!) plan lekcji :) A raczej konkretny plan nad czym pracujemy, ile razy w tygodniu itd. Zamieszczanie go na blogu będzie dodatkową motywacją, ponieważ zobowiązuję się pod koniec miesiąca prezentować także sprawozdanie z efektów :)


W zeszycie mam całą tabelkę z poszczególnymi dniami (we wtorki i czwartki tropienie...), ale możliwe, że niektóre typy ćwiczeń będą "ruchome", jeśli w jakiś dzień nie zdążę wszystkiego zrealizować, dlatego niech ta tabelka pozostanie brudnopisem i sposobem mojej osobistej weryfikacji ;) Dla Was mam bardziej uporządkowane podsumowanie "postanowień wrześniowych"! Poza szkoleniem ujęłam też kwestie pielęgnacyjne i ogólne, żeby samą siebie zdyscyplinować pod tymi względami. Z góry proszę o wyrozumiałość i patrzenie na to jako na ogólne wskazówki, o których chcę pamiętać, a nie precyzyjny plan - zdaję sobie sprawę, że niektórych rzeczy powinno być pewnie więcej, a niektórych mniej. Zresztą, chętnie w ogóle poznam Wasze zdanie o tym wszystkim! :) Ale najpierw do rzeczy!

Plan pracy na wrzesień

A. Szkolenie.

1. Codziennie:

  • przynajmniej na 1 spacerze [ale niekoniecznie wszystko na raz!] ćwiczenie chodzenia przy nodze, wzmacnianie przywołania, zostawania, samokontrola, samokontrola w rozproszeniach, bieżące problemy wychowawcze (tym razem: obserwacja, kiedy Bąbel ładuje się negatywnie, zapobieganie takim reakcjom) + zabawa z pańcią i/lub psami jako forma nagrody za opanowanie i posłuszeństwo
  • ćwiczenia w domu: samokontrola, zostawanie, gdy pańcia znika z pola widzenia

2. Codziennie, ale dopuszczalny 1 dzień lenia: pakiety sztuczek, 1 pakiet na 2 tygodnie, po 2 tygodniach weryfikacja i przejście do 2 pakietu, pod koniec miesiąca weryfikacja i powtórka obu pakietów. Pierwszy pakiet to rzeczy już ćwiczone, udoskonalanie i rozwijanie już zdobytych umiejętności, niewielkie nowości. Drugi - całkiem nowe sztuczki bazujące na umiejętnościach już zdobytych.

  • Pakiet 1: obrót wokół własnej osi w obie strony (dwie różne komendy); chodzenie na dwóch łapach (wzmacnianie mięśni jako przygotowanie do tańczenia i susełka); rozróżnienie zdechł pies a turlaj się; powtórka czołgania się; płynne zmiany siad-waruj-wstań w różnej kolejności.
  • Pakiet 2: tańczenie (obrót na 2 łapach wokół własnej osi), podskok (Sigma, odgapiamy! :D), slalom.

3. Co najmniej 2 razy w tygodniu:

  • tropienie w terenie i w domu
  • ćwiczenia na piłce fitness (balans ciała)

4. Co najmniej 1 raz w tygodniu, weekendy:

  • intensywniejszy spacer i/lub wyprawa na plac do ćwiczeń dla psów

B. Pielęgnacja.

  • codziennie: mycie zębów
  • raz w tygodniu: czesanie, czyszczenie uszu i oczu
  • raz w miesiącu: weterynarz - kontrola pazurów i wagi

C. Ogólne.

  • więcej pożytecznej zabawy w domu, budowanie więzi
  • nie zapominać linki treningowej na spacery i zawsze mieć jakieś smaczki i/lub zabawkę
  • nie upominać imieniem!!!
  • robić Bąblowi więcej zdjęć i nagrywać filmiki :)
  • przygotowywać na bieżąco wpisy na bloga

Uff! Tak naprawdę to wszystko sprowadza się do tego, żeby codziennie chociaż przez 10 minut poćwiczyć i przez 10 minut się pobawić :) A najlepiej dłużej, i jedno i drugie! Jutro zaczniemy od powtórki wszystkiego, co było na kursie, żeby ewentualnie zmienić jeszcze plan ćwiczeń i rozgrzać się do intensywnej pracy. Dziś zaliczone tropienie w domu (Bąbel w innym pokoju, ja w innym rozkładam smaki, wołam go, "szukaj" i pies jak zahipnotyzowany przez 10 minut, nawet po znalezieniu wszystkiego i "zwolnieniu" z szukania jeszcze węszył ;)) i zaraz odbędzie się mycie zębów, czyli tortura porównywalna z kąpielą ;)


Będę wdzięczna za wszelkie Wasze uwagi co do naszego planu pracy. Ten miesiąc traktuję też jako próbę, czy przyjęty przeze mnie system się sprawdzi. W każdym razie, to wszystko może tak surowo brzmi, ale na pierwszym miejscu jest budowanie więzi człowiek-pies i radość piesa, więc oczywiście będę dostosowywać wszystko na bieżąco. Ale o niebo lepiej czuję się mając konkretny plan - trzymajcie kciuki, aby były też konkretne efekty! Chętnie przygarnę też wszelkie porady odnośnie ćwiczeń na opanowanie/samokontrolę. Podzielcie się proszę Waszym doświadczeniem! :) Zwracam się też otwarcie do wszystkich spotykanych osobiście w parku psiowych znajomych - jeśli zobaczycie, że popełniam jakiś błąd, robię coś nie tak, psuję wychowanie Bąbla, mówcie prosto z mostu! Ja cały czas czuję się zielona w temacie i nie zawsze wiem co robię. Eliza, Magda, i inni. imponujecie mi pracą z Waszymi czworonogami, także w razie czego proszę mi śmiało wygarnąć co jest nie tak! ;)

A już pojutrze pierwsze urodziny adopcyjne Bąbla!

niedziela, 19 lipca 2015

Maj i czerwiec z PsiąPaką - recenzja wybranych produktów - część druga

Czas na ciąg dalszy! Czerwcową PsiąPakę zamówiliśmy już w wersji Deluxe, między innymi dlatego, że na Pikniku PsiejPaki dostaliśmy zniżkę właśnie na tę wersję. Ekspresowa dostawa (wielki plus!) i już mogliśmy rozpocząć testowanie zawartości.

Folia najlepszą częścią paczki! Z radości aż odgryzłem kawałek kartki...

PsiaPaka Deluxe - edycja czerwcowa

Piłka Erratic od Chuck it!



Największa niespodzianka - jeszcze tydzień temu zaczęłam tracić nadzieję, że Bąbel kiedykolwiek się nią zainteresuje, aż tu nagle ostatnio zaczął sam ją przynosić do wspólnej zabawy, podrzucać, turlać, a przede wszystkich gryźć i ciamkać, czyli to, co lubi najbardziej robić ze wszystkimi zabawkami ;) Także dobrze, że odczekałam kilka dni z przygotowaniem tego wpisu, bo mogę wypowiedzieć się także na temat tej piłeczki. 
Wykonana jest rzeczywiście z bardzo dobrego jakościowo materiału, zgodnie z tym co znajdziemy w opisie producenta. Dzięki nieregularnemu kształtowi jest nieco nieprzewidywalna, gdy się odbija, co jest dla Bąbla bardzo ciekawe (wcześniej uwielbiał takie zabawy ze zwykłym gumowym kongiem - tym klasycznym, w kształcie jakby złączonych trzech kulek; też lata to gdzie chce po odbiciu!). Piłeczka ma poza tym dwa otwory, które umożliwiają przeciągnięcie przez środek sznurka (opcja nie dla Bąbla - w takich przypadkach zawsze bardziej interesuje go rozszarpanie sznurka, piłka jakby nie istniała) albo włożenie do środka smakołyków (tego jeszcze nie próbowaliśmy, ale zamierzamy). Podsumowując - polecamy, naprawdę porządnie wykonana zabawka, która jak widać jest w stanie zainteresować nawet psy zwykle niezbyt zainteresowane piłkami.

Próbka karmy Naturea i próbka karmy Fitmin

Omówię obie próbki karm na raz, ponieważ wrażenia Bąbla i moje własne po obu były takie same - pozytywne, aczkolwiek trudno wnikliwie ocenić działanie karmy na podstawie tak krótkie czasu używania.
Zacznijmy jednak od składów (dane ze strony producenta; przykładowe składy zbliżone z tego co pamiętam do naszych próbek):

NATUREA
Skład [w tym składniki pochodzenia zwierzęcego: 59% (świeży kurczak bez kości 20%; odwodnione mięso z kurczaka 17%; tłuszcz z kurczaka 14%; wątróbka z kurczaka 5%; jajka 3%)]: świeży kurczak bez kości, odwodnione mięso z kurczaka, brązowy ryż, tłuszcz z kurczaka, pełne ziarna brązowego ryżu, wątróbka z kurczaka, jajka, drożdże piwne, witaminy i minerały, glukozamina, chondroityna, jabłka, marchewki, dynia, szpinak, jeżyny, wodorosty, MOS, FOS, ekstrakt z juki, oregano, rozmaryn, pietruszka, szałwia.
Analiza: białko 28%, tłuszcz 17%, włókno 2,5%, wilgotność 8%, węglowodany 37,2%, popiół surowy 7%, wapnia 1,5%, fosfor 1%.

FITMIN
Skład: mięso drobiowe (świeże mięso z kurczaka 50%, suszone mięso z kurczaka 11,6%, hydrolizowana wątroba drobiowa 3%), ryż, kukurydza, tłuszcz drobiowy, mączka rybna (3 %), suszona pulpa buraczana, siemię lniane, suszone wytłoki jabłkowe, drożdże browarniane, węglan wapnia, fosforan diwapniowy, jaja kurze, olej z łososia, fruktooligosacharydy (0,2%), wyciąg z juki (0,03%), kompleks naturalnych przeciwutleniaczy (0,02%), ekstrakt z rozmarynu (0,01%).

Analiza: białko surowe (24%), oleje i tłuszcze surowe (12%), włókno surowe (2,5%), popiół surowy (6,4%), wapń (1%), fosfor (0,87%), sód (0,2%).

W obu przypadkach widać znaczną ilość dobrej jakości składników pochodzenia zwierzęcego oraz zdrowe dodatki. Bąbel nie należy do bardzo wybrednych smakoszy, natomiast przy podawaniu karmy, szczególnie nowej, nie tknie jej bez tzw. "soku parówkowego" ;) Chodzi o zwykły olej rzepakowy, taki kuchenny, chociaż nazwa wzięła się jeszcze z początkowego okresu po adopcji, kiedy Bubu dostawał specjalny suplement diety w formie oleju z kwasami omega 3 i 6, aby odżyło mu futerko. Trzeba było go trzymać w lodówce, ponieważ kwasy te szybko jełczeją, a z lodówki wiadomo jakie zapachy się unoszą... ;) W przypadku próbowania karm Naturea i Fitmin bez "soku" się nie obyło, ale miska szybko została wypucowana do czysta. Tak jak już mówiłam, po tak krótkim czasie trudno wydać miarodajną opinię na temat karmy, jedyne co mogę stwierdzić to, że Bąblowi obie karmy smakowały i po obu nie miał żadnych problemów trawiennych (cytując słynną reklamę, mieliśmy na to "twarde dowody" ;)). Ze względu na skład obie karmy również zyskały moje zaufanie. Na stronie Naturei wypatrzyłam ponadto ciekawie wyglądające biszkopty, może się skusimy.
Swoją drogą, bąblowe historie z karmami i przy okazji problemami z wątrobą to temat na osobny wpis, który z pewnością kiedyś się pojawi!

Olej z łososia tłoczony na zimno od APL Health
Tamtaradam! Oto absolutny hit czerwcowej paki! Chyba nawet zacznę go regularnie kupować. Jak już wyżej wspominałam, Bąbel niemal od początku pobytu u nas dostaje do karmy olej z kwasami omega 3 i 6 jako suplement. Początkowo był to weterynaryjny specyfik, którego nazwy nie pomnę w tym momencie, następnie przerzuciliśmy się na równie skuteczny, a korzystniejszy finansowo zwykły olej rzepakowy. Oleje te zawsze doskonale się sprawdzały - Bąbel miał zdrową skórę, miękkie, lśniące futro (którego już tak nie gubił), błyszczące oczy - wszystko jak trzeba. Nie sądziłam, że ten efekt da się jeszcze podkręcić - a da się, jak okazało się już po dwóch tygodniach używania oleju od APL Health! Sierść jeszcze bardziej lśni i jest jeszcze przyjemniejsza w dotyku (do tego stopnia, że Bąbel zyskał nowy przydomek: "Aksamitek" ;)). Czarnuch zwraca nawet uwagę przechodniów ;) Olej służy nam obecnie ponad 3 tygodnie i podejrzewam, że jeszcze na jeden tydzień wystarczy, zatem ma całkiem dobrą wydajność (oczywiście porcja zależy od wielkości psa; Bąbel dostaje nieco ponad 10ml do śniadania). Do buteleczki dodana była praktyczna strzykawka z podziałką dla precyzyjnego dawkowania. Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego produktu i myślę, że z czystym sumieniem mogę go polecić i pewnie co jakiś czas będę Bąblowi sprawiać kolejną buteleczkę!

Poza wymienionymi wyżej produktami w czerwcowej pace znalazły się także:
  • Pokusa Premium Plus + płatki jaglane instant: było jedno podejście, ale chyba ze względu na moją nieudolność przy przyrządzaniu nic z tego nie wyszło... Jest jednak wiele pozytywnych recenzji na innych psich blogach, więc nie zamierzam się poddać i spróbuję jeszcze raz!
  • Gryzaki od E-pies: w naszym przypadku są to kości wieprzowe i znów jak wyżej, zaliczyliśmy jedną próbę, Bąbel trochę pociumkał, ale nie wzbudziły specjalnego zainteresowania. Jeżeli ktoś z czytających to wytrwałych gości blogowych byłby zainteresowany to możemy odstąpić dwie kości! Spróbuję jeszcze może raz, ale nie sądzę, żeby Bąbel zapałał do nich miłością. Taki gust! :) Jeśli ktoś z Was drodzy czytelnicy byłby zainteresowany to zgłoście się na maila (adres po prawej).
  • Silikonowa rękawica w kształcie psiej mordki: to już gadżet dla właściciela :) Już od jakiegoś czasu planowałam kupić sobie coś takiego, także PsiaPaka trafiła idealnie. Poza tym bardzo lubię piec i mam nadzieję, że rękawica sprawdzi się w takich warunkach. Jeszcze nie miałam okazji jej testować - litości, pieczenie z taką temperaturą za oknem? ;)
Podsumowanie

Ogólne wrażenia z dwóch edycji PsiejPaki mam jak najbardziej pozytywne. Jako główne zalety, które są dla mnie ważne, wyliczyłabym:
  • opłacalność: za paczkę płacimy de facto mniej niż gdybyśmy kupowali zawarte w niej produkty osobno; i jeszcze plus za darmową dostawę!
  • szybka dostawa
  • możliwość dostosowania paczki do swoich potrzeb (przy zamówieniu można dopisać uwagi - np. gdy pies jest alergikiem, paczka zostanie odpowiednio do tego dostosowana! Pufa, to coś dla Ciebie ;))
  • efekt oczekiwania na prezent-niespodziankę, dzięki temu, że nie znamy do końca zawartości
Widać, że twórcom tej inicjatywy leży na sercu dobro psiaków i wyjście naprzeciw potrzebom właścicieli. Na Pikniku PsiejPaki było świetnie, co tylko potwierdza profesjonalizm ekipy tworzącej projekt. Bąbel i ja serdecznie polecamy! :)

poniedziałek, 13 lipca 2015

Maj i czerwiec z PsiąPaką - recenzja wybranych produktów - część pierwsza

Dziś zapraszamy na pierwszą część recenzji kilku wybranych produktów, które trafiły do nas w majowej i czerwcowej PsiejPace. Najpierw jednak szybkie objaśnienie dla niewtajemniczonych - cóż to takiego jest PsiaPaka?

Ano sprawa wygląda tak - co miesiąc możesz zamówić paczkę dla swojego psa z różnościami do wypróbowania: przysmakami, próbkami karmy, specyfikami pielęgnacyjnymi, zabawkami. Na stronie PsiejPaki wybieramy wielkość paki: MINI, DELUXE albo PREMIUM - różnią się oczywiście ilością dołączonych produktów (a ponadto w wersji deluxe i premium jest upominek dla właściciela ;)). Określamy też wielkość naszego futrzaka i zamawiamy! Można od razu zdecydować się na subskrypcję na 3 miesiące lub pół roku i płacimy od razu za kilka paczek, a one sukcesywnie co miesiąc będą lądować pod naszymi drzwiami (lub w Paczkomacie - do wyboru). O całym projekcie dowiedziałam się dopiero wiosną tego roku i na początek zdecydowałam się wypróbować paczkę mini w edycji majowej. Miesiąc później zamówiliśmy już wersję deluxe. W lipcu na razie się wstrzymujemy, ale myślę, że na pewno jeszcze kilkakrotnie skorzystamy z PsiejPaki! To świetna sposobność, żeby wypróbować wiele produktów doskonałej jakości, nie wydając od razu majątku na pełne opakowania. No i chyba każdy trochę lubi takie oczekiwanie na paczkę-niespodziankę :) Ekipa PsiejPaki tylko częściowo ujawnia co znajdzie się w danym miesiącu w przesyłce, reszta to niewiadoma, a więc emocje w czasie rozpakowywania są tym większe! :)

Chciałabym dziś przedstawić nasze (Bąbel jest tu głównym recenzentem) doświadczenia z wybranymi produktami - tylko wybranymi, ponieważ niektórych jeszcze są w trakcie wypróbowywania przez głównego zainteresowanego i werdykt jeszcze nie został wydany. Wspomnę, o które produkty chodzi w odpowiednim miejscu. No to zaczynamy!

PsiaPaka MINI - edycja majowa

Kong Snugga Wubba


Bąbel był zachwycony tą zabawką od samego początku - trochę twarde, trochę miękkie, ma odnóża do ciągnięcia, odbija się od ziemi, materiał idealny do ciumkania. W ciągu pierwszej godziny kong został pozbawiony już większości odnóży, ale to nie oznacza końca zabawy, wręcz przeciwnie! Bąbel w ciągu trzech dni rozczłonkował całość, a ostatnio rozpruł główną część i osobno lata po domu większa piłka z wnętrza tego konga - a każda, nawet najmniejsza część tej zabawki jest przez niego traktowana jako osobna zabawka! Także z jednego konga mamy teraz z 5 zabawek ;) Bąbel upodobał sobie przynoszenie po kolei każdej części celem wymuszenia zabawy. Przynosi jedno różowe odnóże: "Patrz człowiek, przyniosłem coś, baw się! Nie to? Czekaj idę po coś innego..." - wraca z drugim, identycznym i sytuacja powtarza się w kółko... ;)
Kong jak to kong - świetnie jakościowy wykonany. To, że nie przetrwał próby zębisk czarnucha nie jest według mnie żadną wadą - nie ma bowiem takiej zabawki, która by bąblową chęć szaleńczej zabawy przetrwała. Dla nas rozszarpanie okazało się skądinąd dużą korzyścią, a myślę, że dla psa o nieco mniejszych zapędach destrukcyjnych będzie na długo świetną zabawką w całości.

Przysmak Alpha Spirit i próbka karmy Alpha Spirit


Dane ze strony producenta:
Skład przysmaku z jagnięciną:
Wołowina, jagnięcina, tofu, mięso wieprzowe.


Skład analityczny: Białko min. 32%, tłuszcz min. 8%, włókno surowe maks. 1%, popiół maks. 9,5%, wapo 1.2%, fosfor 0,9%, Ca / P ratio 1.3%, wilgotność maks 20%. 
 
Każdy z przysmaków zawiera:
Gliceryna, chondroityna (100 mg/kg), glukozamina (200 mg/kg), kwasy Omega-3 (170 mg/kg), drożdże piwne, kwasy Omega-6 , tlenek tytanu, czerwień koszelinowa.

Skład jak widać mówi sam za siebie, jak wysokiej jakości są przysmaki i karmy Alpha Spirit. Dla naszego budżetu kupienie "normalnego" opakowania karmy czy kilku opakowań przysmaków byłoby na dłuższą metę wyzwaniem - na dłuższą metę na pewno, ponieważ Bąblowi bardzo produkty AS przypadły do gustu i nie poprzestałby na jednym opakowaniu ;) Zarówno przysmaków, jak i próbki karmy używałam jako nagród w czasie treningu i sprawdzały się doskonale, a jest to sytuacja wyjątkowa, ponieważ Bąbel zazwyczaj nie pała miłością do karmy suchej czy półsuchej jako nagrody. Stara dobra parówka to jest to ;) Tym bardziej zdziwiło mnie, że gdy miałam w saszetce przysmaki AS jego zachowanie było podobne - złoty medal za posłuszeństwo, kontakt wzrokowy z przewodnikiem i chęć do pracy (ale brązowy za samokontrolę ;)). Wszystkim niejadkom zatem poleciłabym Alpha Spirit! Kupię czarnuchowi trochę tych przysmaków na urodziny ;)

Dodatkowo w majowej pace znalazły się także foldery i ulotki z ofertą producentów oraz kupony zniżkowe do Hubuform (już skorzystaliśmy - szczelny pojemnik na karmę zakupiony! :)).

Między majową a czerwcową edycją odbył się we Wrocławiu pierwszy Piknik Psiej Paki, na którym oczywiście nie mogło nas zabraknąć, gdyż nasza trenerka Eliza z Positive Dog prowadziła tam ćwiczenia z balansu. Byliśmy tylko na początku pikniku, trochę ponad godzinkę, ale i tak było świetnie! :) Atrakcje i dla psów, i dla właścicieli, a Bąbel to naprawdę przeszedł samego siebie - w obliczu tylu rozpraszających czynników pięknie ćwiczył na zajęciach z balansu i na placyku treningowym z przeszkodami do agility. Poniżej kilka zdjęć.





 


Tu już kończy się skupienie i samokontrola ;)

Przy okazji na pikniku załapałam się na 15%-owy rabat na czerwcową PsiąPakę i upominki dla pierwszych piknikowych gości, którzy zapiszą się na newsletter PsiejPaki. Dostaliśmy znów próbkę karmy Alpha Spirit i odżywkę do psiej sierści w sprayu Nootie - zdaję się, że o zapachu ogórka i melona, w każdym razie pachnie bardzo ładnie i sierść Bąbla jest po niej mięciutka!

Żeby wpis nie stał się nieznośnie długi, znów podzielę go na dwie części - w drugiej przyjrzymy się bliżej czerwcowej PsiejPace! Notka pojawi się jeszcze w tym tygodniu.